sobota, 14 listopada 2015

13 listopada - Europa pogrążona w żałobie












Tak jak nie negocjuje się z terrorystami,
Tak nie ma asymilacji z islamem.




    Tragiczny piątek we Francji to nie tylko cios w serce Francji ale w serce całej naiwnej Europy. Europy, której od dość długiego czasu sztandarowym hasłem jest tzw. poprawność polityczna i demokracja, która według wizji wielu współczesnych polityków przeradza się w anarchię. Bo co to za demokracja gdy rdzenni mieszkańcy Starego Kontynentu czują się coraz bardziej zagrożeni i muszą upominać się o prawa, które zbudowały Europę.


    Nad tragedią pochylam nisko głowę, modląc się za zamordowanych i ich bliskich, którzy tu na ziemi muszą zmierzyć się z cierpieniem. W obliczu tej tragedii nie wyrażam publicznie swojej opinii bowiem wolę podyskutować w gronie najbliższych. Zostawiam to mądrzejszym autorytetom choć coraz częściej zastanawiam się nad poziomem telewizyjnych debat i komentarzy dziennikarzy oraz zapraszanych gości. Kiedy było powszechnie wiadomo, że do zbrodniczego aktu terroryzmu przyznało się tzw. państwo islamskie, kilka godzin później dziennikarz zapytał wybitnego specjalistę o to czy to pojedyncze zorganizowane ataki, czy też zaplanowana z zewnątrz akcja? Takich „kwiatków” dziennikarskich i wypowiedzi była dzisiaj cała lawina. Pomyślałam, że może w obliczu tej tragedii ludziom rozum odbiera i nie mogą logicznie myśleć.






    A ja cóż? Musiałam przemyśleć w spokoju kilka rzeczy, zweryfikować moje poglądy, za które ostatnio zostałam prawie słownie zlinczowana. Ot co – demokracja! Jesteś przeciw mulikulti! Ty naukowiec, który powinien być tolerancyjny!

    Owszem, jestem otwarta i tolerancyjna, ale w imię poprawności politycznej nie mogę i nie będę godziła się na wszystko, bo moim obowiązkiem jest również zostawić dzieciom, wnukom, przyszłym pokoleniom miejsce na ziemi gdzie będzie można żyć, a nie żyć i bać się.

















    Przyroda sprzyja wyciszeniu i przemyśleniom i tu muszę przyznać, że przypomniały mi się bardzo znaczące zdarzenia z przeszłości, ale jakże znamienne i mające swoje następstwa i ciągłość. Przytoczę tylko niektóre.

***

    Na początku lat dziewięćdziesiątych podróżowaliśmy z naszymi małymi dziećmi po Europie. Pamiętam jak byliśmy w Stuttgardzie. Poszliśmy do ZOO a potem na plac zabaw? Pięknie urządzony, z najróżniejszymi huśtawkami, drabinkami i mnóstwem zadowolonych dzieci. Na środku duże okrągłe kręcące się płaskie koło, gdzie bawiła się grupa białych, małych, rozbawionych Europejczyków. Alejką spacerową w kierunku placu zabaw szła grupa muzułmanów. Mężczyźni, kobiety w czadorach i hidżabach oraz dzieci, dużo dzieci. Myślę, że czworo, pięcioro przypadało na jedną kobietę. Jedne maleństwa były jeszcze w wózkach. Nagle dzieci, które szły obok swoich rodziców zerwały się jak dzicz (nie, nie będę poprawna politycznie, bo tak to wyglądało), z krzykiem radosnej wręcz furii wbiegły na kręcące się koło z karuzeli. Nie wierzyłam własnym oczom. Białe dzieci zbiegły z huśtawki do swoich rodziców, a ci zabierając je poszli w innym kierunku. Muzułmańskie rozwrzeszczane dzieci i ich nie mniej głośni rodzice bawili się w najlepsze.

***
    Dzień później robiłam zakupy na Koenigstrasse. Zawsze z podróży przywożę buty. Weszłam do kilku dużych galerii. Stuttgart to mały kocioł kulturowy i już parę lat wcześniej można było zaobserwować na zakupach ludzi różnych ras. Teraz było ich trzy, cztery razy więcej. Nie to mnie jednak zastanowiło a wręcz uderzyło. Kobiety w czadorach, hidżabach z rozbrykanymi dziećmi przemieszczały się po galerii handlowej bardzo swobodnie. Dzieci biegały, krzyczały, chowały się między rozwieszonymi na wieszakach ubraniami. Patrzyłam, że może ktoś zareaguje, zwróci uwagę, tym bardziej, że były też tam Europejki ze swoimi pociechami i jakoś zachowywały się normalnie.
    Od mojej cioci, która od czasów wojny mieszka w Stuttgardzie dowiedziałam się, że to skutek prowadzonej polityki. „Im” nie można zwrócić uwagi, a jeszcze kobiecie z dzieckiem, nie, to jest niemożliwe… dopiero by się podniosły krzyki o dyskryminacji, prawach itp.

    Przejeżdżaliśmy także samochodem przez wschodnie rejony Francji. Jechaliśmy przez małe miejscowości gdzie stały puste, zapuszczone kościoły, a blaskiem świeciły piękne meczety. Nie wierzę, szeptałam… To jest kolebka kultury europejskiej i chrześcijaństwa?  To były wczesne lata dziewięćdziesiąte i obraz Francji, który mnie nie tylko zatrwożył ale dał wiele do myślenia.


***

    Przytoczę jeszcze jeden przykład, ale już współczesny. Znajoma z Niemiec poszła na publiczny basen ze swoimi dziećmi. Jej szesnastoletni syn został wyproszony z basenu. Wiecie dlaczego? Otóż kąpały się tam muzułmańskie dziewczęta w czarnych burkini, dla których jak stwierdzili ich „opiekunowie”, widok młodego mężczyzny, chłopca jest zgorszeniem i pokuszeniem. Tak oto młody chłopak, Niemiec, Europejczyk został wyproszony z publicznego basenu.

    Niech te kilka opisanych sytuacji skłoni was do przemyśleń i dyskusji nad kształtem współczesnej Europy. Dyskusji nad przemianami, których jesteśmy świadkami i w nich uczestniczymy, a które zawłaszczają wolność czego konsekwencją są akty terroru na niewinnych ludziach.

    Piszę to z nadzieją, że w moim kraju nie powstanie ani jeden meczet więcej, a ci którzy na sztandarach dzisiaj mają multikulti niech się zastanowią nad konsekwencjami, długofalowymi konsekwencjami swoich działań. 






    Nie takiej Europy chcieli jej ojcowie i wizjonerzy: Jean Monnet, Konrad Adenauer, Alcide De Gasperi czy Paul Henri Spaak. To miała być oaza dla Europejczyków, oaza stabilności i pokoju.


     

wtorek, 10 listopada 2015

Rogale marcińskie przeplatane historią







    Patriotą się jest a nie bywa. Ta postawa zakorzenia się w nas przez całe życie. Jest się więc patriotą tu w naszym domu - w Polsce. Na patetycznych uroczystościach, zawodach sportowych, w życiu, w pracy, w domu... ale także za drugim końcu świata. To nie tylko czyny i słowa ale często proste gesty i zwykłe zdarzenia są sprawdzianem naszej postawy, uczciwości, honoru, człowieczeństwa, a to elementy patriotyzmu.

    11 listopada, Święto Niepodległości naszej Ojczyzny to sprzyjająca okoliczność nie tylko do świętowania ale też do podtrzymywania tradycji. Bo niby dlaczego tylko Amerykanie mają mieć swojego indyka? My przecież mamy polską gęś i rogale marcińskie!

    W tym poście więc historia przeplata się z tradycją. Nie mogłam bowiem upiec marcińskich rogali bez dodania kropli historii, z przekazem, że mojemu pokoleniu w młodości nie było dane oficjalne celebrować Święta Niepodległości, a przekłamana historia była częścią edukacji.



Zanim powstanie rogal marciński...


    11 listopada został wybrany jako dzień odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku, po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Rosję, Prusy i Austrię. Dzień ten został ustanowiony jako święto narodowe już w II Rzeczpospolitej, które to ponownie zostało przywrócone w 1989 r.
    Wybór tego dnia jako święta odzyskania niepodległości powodowało najprawdopodobniej to, iż tego dnia skapitulowały Niemcy, rozpoczęło się wycofywanie wojsk niemieckich z Warszawy, a Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo wojsk polskich, który to dzień wcześniej wysiadł na dworcu w Warszawie po wyjściu na wolność z więzienia w Magdeburgu.
    Odzyskanie niepodległości nie nastąpiło jednak w tym dniu, był to bowiem proces ciągły. Kiedy on się rozpoczął? Trudno jednoznacznie stwierdzić. 5 listopada 1916 roku władze niemieckie i austro-węgierskie wydały tzw. Akt 5 listopada, który miał gwarantować Polakom powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego. Na podstawie tego aktu 14 stycznia 1917 roku utworzona została  Tymczasowa Rada Stanu w Królestwie Polskim, która przekazała 12 września  1917 roku swoją władzę Radzie Regencyjnej Królestwa Polskiego. Rada Regencyjna 7 października 1918 roku ogłosiła niepodległość Polski, 12 listopada tego roku powierzyła Józefowi Piłsudskiemu misję utworzenia rządu. Dwa dni później tj. 14 listopada Rada się rozwiązała i przekazała Piłsudskiemu zwierzchnią władzę państwową.
    Przede wszystkim należy tutaj wspomnieć o tym pierwszym kroku. Można by powiedzieć nawet, że to data rozpoczęcia kolejnego powstania, które doprowadziło do niepodległości Polski. 
     Jest świt 6 sierpnia 1914 roku. Z ulicy Oleandry w Krakowie wyrusza 144 ludzi. Jest to Pierwsza Kompania Kadrowa gotowa iść za swoim wodzem na śmierć i życie. Poszli do tej części Polski, która była pod zaborem rosyjskim. Gdy doszli do granicy zaborów, powyrywali słupy graniczne i historia potoczyła się dalej, aż do odzyskania niepodległości.

    W tym dniu należy też pamiętać, że ciężko odzyskaną niepodległość można stracić kupcząc wspólnym dobrem, widząc swoje korzyści i interesy. To pokazali magnaci w XVIII w. kiedy to frymarczenie urzędami i głosami na sejmach i sejmikach było powszechne. Zaprzedawanie się i służenie interesom obcych rządów za tytuły hrabiowskie i książęce bez pomyślunku o Polsce. Wyprzedawanie dóbr Koronnych za bezcen... takie to było dbanie o Ojczyznę. Historia się zemściła okrutnie i tylko dzięki prawdziwym Polakom - patriotom, przetrwał ten piękny kraj nad Wisłą.

    Wolność trzeba cenić, dbać o nią i pielęgnować, tak samo jest z patriotyzmem, którego korzenie powinny sięgać rodzinnego domu.



Między historią a tradycją czyli o rogalu słów kilka

 
     Tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, gdy podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub w zastępstwie – z ciasta zwijanego w wole rogi. Kościół przejął ten zwyczaj, łącząc go z postacią św. Marcina. Kształt ciasta interpretowano jako nawiązanie do podkowy, którą miał zgubić koń świętego.

     W Poznaniu tradycja w obecnym kształcie narodziła się w listopadzie 1891. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina, proboszcz parafii św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych. Obecny na mszy cukiernik Józef Melzer, który pracował w pobliskiej cukierni, namówił swojego szefa, aby wskrzesić starą tradycję. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo. Zwyczaj wypieku w 1901 przejęło Stowarzyszenie Cukierników. Po I wojnie światowej do tradycji obdarowywania ubogich powrócił Franciszek Rączyński, zaś przed zapomnieniem tuż po II wojnie światowej uratował rogala Zygmunt Wasiński.


     Rogal świętomarciński jako Chronione Oznaczenie Geograficzne

    Rozporządzeniem Komisji (WE) nr 1070/2008 z dnia 30 października 2008 r. nazwa „Rogal świętomarciński” została wpisana do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej.



Rogale marcińskie po mojemu


Dlaczego po mojemu? ...Bo nie kupiłam białego maku, a proporcje ustaliłam sama - wyszło pysznie!

    Uważam, że ciasto powinno być dopieszczone jak kobieta. Trzeba zachować proporcje i poświęcić mu czas bo inaczej  nie wyjdzie. Bywa kapryśne kiedy odwraca się od niego uwagę i robi 100 innych rzeczy.

    Jedynym ciastem, które robię "na oko" jest drożdżowe. To ciasto mnie kocha i zawsze wychodzi. Oczywiście w proporcjach, czyli "a na oko" trzeba zachować rozsądek i zdrowy umiar.
    Ciasto drożdżowe musi być dobrze wyrobione, gładkie i elastyczne. Ja mam tyle obok siebie osób do głaskania, że tę czynność pozostawiam Boschowi




    W tym roku przegapiłam trochę zakup białego maku, który nie wiem nawet czy się pojawił na sklepowych półkach. Ja nie widziałam. Zrobiłam więc nadzienie z maku niebieskiego z masłem orzechowym i dodatkami. Ciasto też jest w odmienionej wersji. Nie poświęciłam mu tyle czasu co w klasycznych przepisach ale wyszło doskonałe.
Ot co! Mówiłam, że drożdżowe mnie kocha.

    Rogale wyszły jak marzenie. Taki całkiem fajny dodatek do patriotycznego i ważnego dnia w naszej polskiej historii.
Nazwałam je rogale marcińskie po  mojemu, bo te oryginalne zostawiam Poznaniowi. Niech mają swój regionalny wypiek.


Rogale marcińskie a la moi

Składniki na ciasto:
  • 900 g mąki (100 g z kilograma zostawiam do podsypania ciasta)
  • 2 duże szklanki mleka (około 500ml)
  • 35 g drożdży
  • 1-2 łyżki białego cukru
  • ½ szklanki brązowego cukru
  • szczypta soli himalajskiej
  • 2 jajka
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki roztopionego masła

* dodatkowo 180 g masła zmrożonego w zamrażalce i 1 jajko rozmącone z mlekiem, do smarowania rogali


Jak zrobić ciasto?

- ubij na sztywną pianę jajka z brązowym cukrem
- wymieszaj drożdże z mlekiem i białym cukrem
- przesiej mąkę z solą
- do ubitych jajek dodawaj na przemian mąkę, rozczyn drożdżowy i wyrabiaj ciasto
- dodaj roztopione masło i wyrabiaj aż ciasto będzie gładkie i elastyczne
- pozostaw ciasto do wyrośnięcia na około 30 min.
- następnie rozwałkuj ciasto na prostokąt i nożem lub gilotyną do warzyw ścinaj cienkie płatki masła i rozkładaj na 2/3 powierzchni ciasta
- czynność z masłem i składaniem powtórz 3 razy
- włóż ciasto do lodówki i po 15 min. ponownie rozwałkuj, złóż na 3 części i włóż do lodówki
- tę czynność również w odstępie około 15 min. powróż 3 razy
- podziel ciasto na trzy części
- każdą część rozwałkuj na prostokąt
- wycinaj nożem lub radełkiem równoramienne trójkąty
- kładź na ciasto makowy farsz, zwijaj w rulony i formuj kształt rogala
- układaj rogaliki na papierze pergaminowym
- posmaruj jajkiem rozmąconym z mlekiem i pozostaw do wyrośnięcia na około 20 min.
- włóż rogale do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 20 – 25 min.
- kiedy przestygną polukruj i udekoruj skórką pomarańczową i migdałami










Farsz makowy do rogali

Składniki:
  • 200 g zmielonego maku
  • 1 i ½ szklanki pokruszonych biszkoptów
  • ½ szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 kopiaste łyżki masła
  • szklanka mleka
  • 3-4 łyżki masła orzechowego
  • 1 jajko


Jak zrobić farsz?

- do garnka dodaj masło, cukier i miód, podgrzewaj aż się rozpuszczą
- dodaj mak, i masło orzechowe, wymieszaj
- dodaj mleko, biszkopty, wymieszaj
- na koniec dodaj jajko, wymieszaj
- kładź masę na trójkąty, zwijaj rogaliki i układaj na blaszce

Moja rada:
- ilość mleka zależy od jakości maku i biszkoptów, dodaj tyle aby masa nie była rzadka
- do maku nigdy nie dodaję aromatu migdałowego, nienawidzę go od dzieciństwa





Lukier cytrynowy

Składniki:
  • szklanka cukru pudru
  • sok z 1 cytryny
  • trochę wody, opcjonalnie


Jak zrobić lukier?
- wyciśnij sok z cytryny i energicznie ucierając dodawaj cukier puder
- ucieraj aż masa będzie gładka ale dość gęsta
- w razie potrzeby dodaj niewielką ilość wody
- dekoruj rogaliki, na wierzchu posyp kandyzowaną skórką pomarańczową i migdałami




I oto są! Jak marzenie.
















Życzę wam miłego świętowania, wzruszeń, odpoczynku w gronie tych, których kochacie i cenicie, kulinarnych i estetycznych przeżyć.




piątek, 30 października 2015

III Kongres Kobiet Śląska Cieszyńskiego z mojej perspektywy









Realizować swoje pasje, marzenia 
a nawet sięgać gwiazd daje spełnienie, szczęście. 
Jednak prawdziwe przychodzi wtedy gdy umiesz się dzielić…


17.10.2015 r., UŚ, WEiNoE




     W tym roku Kongres Kobiet Śląska Cieszyńskiego zwrócił się do WEiNoE, na którym pracuję o organizację pierwszego dnia Kongresu. Jak przystało na kobiety, była szybka zorganizowana akcja, podział ról oraz zadań i konkretne działanie.

    Zawsze się uśmiecham, że „feministka ze mnie żadna”, a bardzo często jestem proszona o wystąpienia na konferencjach typowo kobiecych, a nawet feministycznych. Może jestem jakąś równowagą dla całości. Jednak z drugiej strony muszę dodać, że za kobietami zawsze stoję murem i każda z nich może liczyć na moje wsparcie i pomoc jeśli jest to tylko możliwe. Kobiety z racji swojej płci mają wiele przywilejów, ale też wiele obciążeń i na niektórych płaszczyznach życia mają naprawdę trudno. To wszystko jednak da się pogodzić jeśli się wie czego się w życiu pragnie i jakie ma się priorytety. Jeśli nie słucha się ślepo otoczenia (współcześnie coraz częściej mediów) i jeśli ma się przyjaznych ludzi obok siebie oraz wsparcie najbliższych.



Wracając do Kongresu...


Jednym z głównych wydarzeń Kongresu były trzy panele tematyczne:

Panel 1.  Kobieca twarz uchodźctwa, prowadzące: dr Anna Drożdż, mgr Santana Murawska 

Panel 2. Kobieta wobec niepełnej sprawności, prowadząca:  dr Ilona Fajfer-Kruczek 

Panel 3.Kobiety nie mają czasu na bylejakość – aktywność, zdrowie, pasje, prowadząca dr Wiesława Walkowska 


    Ponadto Kongres obfitował w wiele ciekawych wydarzeń, które zostały opisane w mediach, z tego względu skupię się na przedstawieniu mojego panelu, do którego udało mi się zaprosić niezwykle aktywne kobiety ze Śląska.  Miałam nawet trochę obaw, że nie dotrą do odległego Cieszyna. Tak to jest, że dla wielu osób Cieszyn to wręcz odległa kraina a myślenie często jest takie, że większość ważnych imprez powinna mieć miejsce w Katowicach i okolicach. Z niekłamaną satysfakcją jednak muszę dodać, że kto raz odwiedził Cieszyn to się w nim zakochuje i tak samo jest z Wydziałem


    Budynek usytuowany jest na wzgórzu pośród starych drzew, gdzie drzewa kasztanowe jesienią rozsypują swe dary.  Każdy kto podniesie brązowy, błyszczący kasztan spod uniwersyteckiego drzewa i szepnie życzenie albo ciepłą myśl dla kogoś to poleci, poleci z jesiennym babim latem i się spełni. Warto więc przyjeżdżać na cieszyński Wydział bo jest magiczny i jedyny w swoim rodzaju.


    Moje panelistki też takie były. Kobiety z klasą, pasją i wielkim sercem. Kobiety, które poprzez realizację swoich marzeń znalazły ścieżkę aby czynić wiele dobrego dla innych. Wspierać, inspirować, pokazywać, że warto nie tylko skupić się na pracy, ale być wolontariuszką i godzić kilka ról w życiu. Trzeba jednak mieć marzenia i zawsze obok siebie widzieć człowieka, nie zapominać o bliskich i o sobie.








Nieco wstępu…


    Współcześnie coraz częściej rozpoczynając większość tematów nie sposób nie skupić się na demografii. Śmiem nawet sparafrazować powszechne stwierdzenie: pieniądz rządzi światem, na bliższe współczesnej sytuacji społeczno-gospodarczej: demografia rządzi światem. Z pewnością to właśnie ona wyznacza i dyktuje rozwiązania w sferze społeczno-gospodarczej, a nawet politycznej.


    Współcześnie jest nas na świecie ponad 7 mld z przewagą płci męskiej 50,26 %. W Polsce drastycznie zmalała liczba ludności do ponad 38 mln. Kobiet jest 19 860 916, co stanowi 51,6 %, a mężczyzn 18 623 041, co stanowi 48,6 %. Wobec czego współczynnik feminizacji wynosi 94 (na każde 100 kobiet przypada 94 mężczyzn), a współczynnik maskulinizacji wynosi 107 (na każdych 100 mężczyzn przypada 107 kobiet). Przy analizie danych demograficznych należy zwrócić szczególną uwagę na feminizację starości. Kobiety żyją 7- 8 lat dłużej niż mężczyźni (zob. Piramida starzenia) jednak są w o wiele gorszej sytuacji finansowej i zdrowotnej. Różnice związane ze zdrowiem i gorszą kondycją kobiet można już zaobserwować w populacji 60 +. Dużą rolę do spełnienia ma profilaktyka, promowanie zdrowego i aktywnego stylu życia oraz opieka medyczna, a zwłaszcza geriatryczna.








Źródło: Dane GUS



    Zauważyć należy, że w okres poprodukcyjny wkracza pokolenie powojennego baby boomu. Pokolenie bardzo zróżnicowane pod wieloma względami. Pokolenie, które najpierw ustawiało się w kolejkach do żłobków, przedszkoli i szkół, tworzyło kulturę, muzykę, sztukę. Pokolenie, które na nowo sprecyzowało pojęcie wieku średniego, a teraz będzie precyzowało starość i związane z nią oczekiwania. Jednak babyboomersi to także zwiększone wydatki z budżetu na świadczenia emerytalne, stąd też tak istotna jest jak najdłuższa aktywność zawodowa tego pokolenia oraz pomyślne starzenie się w dobrym zdrowiu.












   A kobiety? Z całą stanowczością twierdzę, że radzą sobie świetnie. Są wykształcone, przebojowe, mają sprecyzowane cele, do których dążą. To jednak wcale nie znaczy, że rzeczywistość jest taka kolorowa i wspaniała. Kobiety napotykają w dalszym ciągu na wiele barier, które  je ograniczają. Szklany sufit*, lepka podłoga*, ruchome schody* to jeszcze w dużej mierze czynniki, z którymi muszą zmierzyć się kobiety, zwłaszcza w dużych firmach i korporacjach.

    Nie jestem jednak za wprowadzaniem sztucznych parytetów zwłaszcza w polityce, bowiem często robią one więcej szkody niż pożytku. Jestem natomiast za tym aby tworzyć przyjazne rozwiązania prawne dotyczące rynku pracy, macierzyństwa, opieki nad dzieckiem, osobami niepełnosprawnymi i starszymi. Najlepiej sprawdzają się mądre mechanizmy, które mają przełożenie na praktykę, sztuczne twory pozostają na papierze.


    Prof.Krystyna Doktorowicz podkreśliła, że kobiety „ocieplają” wiele stresujących sytuacji. Są dobrze zorganizowane i świetnie wywiązują się z powierzonych im ról. Naturalną koleją rzeczy jest, iż następują zmiany pokoleniowe. Współczesne, młode kobiety chociaż są inne od swoich matek, to jednak szalenie ważne jest to, jaką silną bazę wynoszą z domu.  Chociaż kobiety w życiu pełnią wiele ról to jednak są momenty, że nie da się wszystkiego pogodzić. Podkreślała to w dyskusji Dorota Stasikowska – Woźniak, kobieta sukcesu dla której nie ma rzeczy niemożliwych, a obserwując jej pracę można założyć stwierdzenie, że u niej doba ma 48 godzin.  Dla macierzyństwa warto „odpuścić” część planów zawodowych, bowiem to i tak zaprocentuje kiedy mamy marzenia i konsekwentnie do nich zmierzamy. 




Czasem warto odpuścić i skupić się na priorytetach najważniejszych właśnie w danym momencie życia...












Czy współcześnie trudno być  kobietą?


    Z pewnością kult młodości przyczynia się do coraz większej presji bycia doskonałą. Czasem trudno jest się mierzyć ze stereotypami, ale trzeba. Maria Zawała, doskonała dziennikarka i silna kobieta pracuje w zespole, który ze względu na wiek można określić zatrudnieniem mix. Jest to idealny układ, który ma wiele zalet i pozwala zachować pewną ciągłość w przekazywaniu warsztatu dziennikarskiego i dobrych wzorców. Dziennikarka podkreślała jednak wielokrotnie w rozmowie, że starsze pokolenie aby utrzymać się na rynku pracy, a później funkcjonować w życiu jako niezależny emeryt musi nadążać za nowymi technologiami. Stąd też ludzie starsi nie powinni  mieć byle jakich telefonów, ale waśnie z nowymi technologiami, które w szybki sposób pomogą im korzystać z potrzebnych aplikacji. Nowie technologie są i będą nieodłącznym elementem rzeczywistości oraz będą miały coraz większy wpływ na jakość naszego życia. 

    Nic jednak nie zastąpi aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia. Jest to szczególnie ważne w opiece nad seniorami co podkreślała  dyrektor ds. medycznych Janina Łowicka , która reprezentowała firmę BetaMed. Dodała również, że choć istnieje coś takiego jak kobiecy styl zrządzania to w ich firmie łączy się on z wielkim profesjonalizmem, wiedzą i zasadami fair play. To jeden z głównych czynników, który pozwolił rozwinąć BetaMed w prężną i wyróżniającą się firmę.

    Patrząc nie tylko na uczestniczki Kongresu, ale na współczesne kobiety widać, że to kobiety świadome, zadbane, zwracające uwagę na styl życia, aktywność, odżywianie. To są kobiety, które poprzez swój rozwój, dbałość o dom, rodzinę, bliskich i otoczenie budują  duży kapitał społeczny, a to stanowi o rozwoju każdego społeczeństwa.































    Mimo wielu obowiązków, jak przystało na gospodarza Wydziału z prelegentkami przywitał się i wymienił poglądy Dziekan, prof. Zenon Gajdzica. Nie zawiodły również UTW, w tym Uniwersytet Trzeciego Wieku z Jastrzębia, z którym od lat współpracuję.


    O kongresie można pisać, pisać... i to w samych pochlebnych słowach. Kobiety ze Stowarzyszenia Klub Kobiet Kreatywnych, kolejny raz pokazały swoje zorganizowanie, perfekcjonizm i aurę życzliwości, która roztaczała się wokół  całego wydarzenia. Wszyscy zachwycali się stoiskami z rękodziełem, które budziły ogromne zainteresowanie. Misterne kanapki i ciastka to dzieło kobiet, organizatorek Kongresu. Nad tym wszystkim w sposób perfekcyjny panowała Pani Dziekan dr Katarzyna Marcol i niezastąpiona, perfekcyjna w każdym calu Roma Rojowska.  
    Szczególne podziękowania kieruję również do moich wolontariuszek, które jak przystało na studentki z klasą, spisały się rewelacyjnie i umiały zachować się z wielką kulturą w każdej sytuacji: Sandra, Paulina, Patrycja, Klaudia.
      
      Kongres to pełne ciepła, kreatywności i pasji wydarzenie, które połączyło pokolenia. Byli studenci, kobiety bardzo młode, w średnim wieku i starsze. Byli mężczyźni, zachwyceni i chętni do dyskusji. Czy wiek ma znaczenie? A czymże jest tak naprawdę młodość? Metryka zapisana w dokumentach, wygląd, ubiór, sposób bycia...? Młodość to przede wszystkim stan umysłu. 
Życzę Wam pięknego umysłu.





*szklany sufit - "niewidzialna" przeszkoda, bariera utrudniająca kobietom drogę do wysokich pozycji w biznesie, polityce, czy też obejmowanie wysokich stanowisk

*lepka podłoga - czynniki wpływające na niższe zarobki i pozycję zawodową kobiet, to również zawody o niższym statusie gdzie brak możliwości awansu, najczęściej zdominowane przez kobiety

*ruchome schody - uprzywilejowana pozycja mężczyzn w "kobiecych" zawodach, al eteż niewidzialna siła wynosząca mężczyzn na wyższe szczeble kariery