Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odczaruj kuchnię śląską. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odczaruj kuchnię śląską. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 kwietnia 2021

Chlebek bananowy

 



To taki malusi chlebek z jednego banana, bowiem w mojej kuchni nic się nie może zmarnować. Banan tak mocno dojrzał, że nawet do zamrożenia do koktajlu był zbyt dojrzały. W takim bananie jest sama słodycz więc jest doskonały do wszelkiego rodzaju ciast.

 

Patrzyłam na tego samotnika (był tylko jeden) i postanowiłam dać mu szansę piekąc chleb bananowy. Wprawdzie bardzo mały ale za to jaki pyszny. A oto przepis na tę chlebową miniaturkę.


Chlebek bananowy

Składniki:

  • 1 bardzo dojrzały banan
  • 1/2 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 30 g delkitnie rozropionego masła (można zastapić olejem)
  • 1/2 płaskiej łyżeczki sody
  • 1 łyżka ziaren słonecznika
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • 5 sztuk drobno pokrojonych daktyli
  • 2 łyżki mleka lub innego mleka roślinnego
  • * jeśli chcesz aby chlebek był lekko słodki to dodaj łyżkę miodu lub syropu klonowego

Jak to zrobić?

- rozgnieć widelcem banana na papkę, dodaj posiekane daktyle i wymieszaj
- dodaj pozostałe mokre składniki, wymieszaj
- wymieszaj suche składniki i wszystko połącz
- włóż masę do malutkiej formy keksowej lub innej wyłożonej pergaminem (ja użyłam formy okrągłej o średnicy 16 cm)
- włóż ciasto do nagrzanego do 170 stopni piekarnika na 20 - 25 min.
- kiedy delikatnie przestygnie wyjmij z formy









U mnie na talerzu zawsze jest zielono a w okresie wiosennym królują obowiązkowo liście czosnku niedźwiedziego i rzeżucha, więc moja kanapka jest bardzo kolorowa.


czwartek, 22 października 2020

Ogórki - ognista słodycz

 



To bardzo stary przepis. Nie wiem czy nazwać go starodawny, staropolski czy domowy śląski. Odkąd pamiętam zawsze było parę słoików tego specjału w domowej spiżarni. Oczywiście jako dziecko go nie lubiłam za jego ostrość. Dopiero kiedy podrosłam doceniłam wszystkie walory smakowe i cały bukiet aromatu tego specjału. 

Ogórki są rzeczywiście ostre ale przełamane słodyczą i kwaśnością. To taki rarytas na zimę i do tego doskonale wspomaga trawienie i ponoć odporność.



Ogórki - ognista słodycz

Składniki:

  • 2 kg ogórków gruntowych (małych)
  • około 1 łyżki soli morskiej

Składniki na zalewę:
  • 1 i 1/2 szklanki octu
  • 250 ml miodu 
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 1 główka czosnku (pokrojonego w grube plastry)
  • 1 łyżeczka chili w proszku
  • 3 świeże papryczki chili (pokrojone w plastry 0,5 cm)
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego
Jak zrobić ogórki?

- ogórki pokrój w bardzo grube plastry (2 - 3 cm), posól, wymieszaj i pozostaw na 2-3 godz. na sicie aż puszcza sok
- wszystkie składniki zalewy włóż do garnka, mieszaj i ogrzewaj aż się rozpuszczą
- gorącą zalewę dodaj do ogórków, wymieszaj i pozostaw na kilka godzin (najlepiej na całą noc)
- następnego dnia przełóż ogórki do słoiczków, napełnij pozostałą zalewą i pasteryzuj około 15 - 20 min.






Moja rada: 
- w lżejszej wersji możesz użyć octu winnego
- słoiki możesz również pasteryzować w piekarniku w temperaturze 130 stopni przez około 30 min.
- najlepiej kupić więcej niż dwa kilogramy ogórków - to prawdziwy zimowy rarytas






wtorek, 31 lipca 2018

Śląska Rada ds. Seniorów - otwarte spotkanie






22 czerwca 2018 r. w Sali Kolumnowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego odbyło się otwarte posiedzenie Śląskiej Rady ds. Seniorów.  Do udziału zaproszeni zostali przedstawiciele wydziałów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i jednostek organizacyjnych Województwa Śląskiego, których obszar działania pozostaje zbieżny z polityką senioralną.
Podczas spotkania zaprezentowano cele i założenia działalności Śląskiej Rady ds. Seniorów, jak również dotychczasowe rezultaty prac ww. organu. Wraz z zaproszonymi gośćmi dyskutowano na temat oczekiwań oraz kierunków współpracy Rady z wydziałami Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i jednostkami organizacyjnymi Województwa Śląskiego.


Spotykamy się z nową energią i  pomysłami już we wrześniu.



piątek, 1 września 2017

Pasta z czerwonej papryki - jedz warzywa






Papryka  (capsicum annuum) to wyjątkowe warzywo o właściwościach odżywczych i leczniczych. Doceniona została w medycynie naturalnej już 6000 temu, zwłaszcza w Ameryce Środkowej i Południowej. Aztekowie wiedzieli, że papryka sprzyja długowieczności, zachowaniu ładnej cery i sił witalnych.  Za sprawą drugiej wyprawy Kolumba do Europy przywiózł ją  Diego Alvaraez Chanca w 1493 r. 

Papryka jako kulinarne warzywo najbardziej została doceniona przez Węgrów, którzy zaczęli ją uprawiać w 1526 r. i tak się w niej rozsmakowali, że potrawy z papryką stały się sztandarowymi daniami kuchni węgierskiej. Leczo, paprykarz, bogracz czy zupa rybna bez papryki nie istnieją.
Nie należy również przypomnieć, że to właśnie Węgrzy w latach 30. ubiegłego wieku wyodrębnili z papryki krystaliczny kwas ascorbinowy - czyli witaminę C. I tu dodać należy, że świeża papryka   zawiera więcej witaminy C niż cytryna. Ważne jest to, że witamina C w innych warzywach ulega zniszczeniu pod wpływem procesów kulinarnych a w papryce w dalszym ciągu zachowuje swoje właściwości.


Właściwości lecznicze papryki:
-  zapobiega zwapnieniu naczyń krwionośnych
- minimalizuje a nawet likwiduje ból głowy
- witaminy C, A i E, hamują starzenie się komórek, wzmacniają odporność, poprawiają kondycję naczyń krwionośnych, osłabiają szkodliwe działanie złego cholesterolu, chroniąc tym samym przed miażdżycą
- zawiera przeciwutleniacze, które chronią organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników





Pasta z czerwonej papryki 


Składniki:
  • 3-4 czerwone papryki
  • 1 duża lub 2 małe marchewki
  • 3-4 pomidory
  • łyżka octu winnego
  • łyżka oliwy
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminu
  • szczypta gałki muszkatowej
  • sól i pieprz do smaku
  • kilka gałązek tymianku

Jak to zrobić?
- na blaszce wyłożonej pergaminem ułóż papryki, wyszorowane marchewki i przekrojone na pół pomidory
- włóż warzywa do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na około 60 min.
- połóż paprykę na sicie i kiedy  przestygnie zdejmij skórkę, wyjmij pestki 
- pozostaw paprykę na sicie do osączenia przynajmniej na godzinę (ja zostawiam na  całą noc)
- pomidory przetrzyj przez sito
- marchewkę delikatnie obierz jeśli jest taka potrzeba
- do blendera dodaj marchewkę pokrojoną w plastry i przetarte pomidory, zmiksuj
- dodaj do blendera paprykę i  pozostałe składniki i zmiksuj
- dopraw solą i pieprzem
- doskonała pasta do pieczywa, zwłaszcza żytniego na zakwasie 


Moja rada:

- sok z papryki i pomidorów możesz wykorzystać do sosu
- do pasty z papryki doskonale nadaje się pokrojone w plasterki awokado lub uprażony na patelni słonecznik
-* w lodówce możesz przechowywać 7-10 dni







poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Pasta z czerwonej soczewicy - jedz rośliny







Jedz rośliny strączkowe

Badania naukowe potwierdzają, że rośliny strączkowe bardzo skutecznie zaspokajają głód. Jedzenie jednej porcji tego typu roślin dziennie zwiększa sytość o 1/3 w stosunku do diety ich pozbawionej. Taka właśnie jest soczewica!
Choć kaloryczna bowiem gotowana w 100 g zawiera 116 kcal.  Dodać j należy jednak, że w swoim składzie ma mało tłuszczu i sporą ilość błonnika, który wypełnia na długo żołądek dając uczucie sytości. 





Czerwona soczewica -  jest najpopularniejsza. To pozbawiona łupinki soczewica brązowa (dzięki braku łupinki jest lepiej przyswajana przez organizm). Dodać należy, że  nie wymaga wcześniejszego namaczania,  łatwo się rozgotowuje, dlatego jest idealnym składnikiem zup czy też past i dipów.





Soczewica posiada wyjątkowe właściwości zdrowotne i odżywcze
- zawiera dużo białka, które może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego
- jest  bardzo bogatym źródłem ważnego dla serca potasu i potrzebnego w ciąży kwasu foliowego
- obniża ciśnienie krwi 
- zawiera związki chroniące przed nowotworami






Pasta z czerwonej soczewicy czyli jedz rośliny


Składniki:
  • szklanka czerwonej soczewicy
  • 5-6 suszonych pomidorów
  • 2 łyżki dobrego koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżki oliwy lub oleju rzepakowego
  • sól himalajska i pieprz do smaku
  • posiekane sezonowe zioła (np. bazylia, tymianek, oregano, szałwia)


Jak to zrobić?

- pomidory zalej gorącą wodą i namocz około 15-20 min., odsącz i posiekaj
- na sicie przepłucz soczewicę, zalej 2 szklankami wody i gotuj do miękkości (około 15-20 min.)
- miękką soczewicę przełóż na sito i kiedy przestygnie zblenduj ją z pozostałymi składnikami
- dopraw solą i pieprzem
- na koniec dodaj posiekane zioła i wymieszaj
- podawaj z ulubionym pieczywem, najlepiej żytnim na zakwasie (własnej roboty) 
- * możesz dodać 2 łyżki oliwy, 2 łyżki wody, drobno posiekaną papryczkę chili i masz wtedy doskonały dip do warzyw.
- * w lodówce możesz przechowywać do 10 dni












 Przepis został  opublikowany na życzenie uczestników Senioraliów w Jaworznie, którzy uczestniczyli w warsztatach, pogadankach i prelekcjach projektu: Senior zdrowy i aktywny.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Wodzionka czyli zdrowy prototyp gorącego kubka






Nazywam ją zupą wszechczasów. Ma długą historię i określana była zupą biedoty, bowiem dawniej w biedniejszych domach spożywano ją na śniadanie, obiad i kolację. Wodzionka to symbol śląskiej oszczędności i skromności. Kobiety dbały o to, aby w kuchni nic się nie zmarnowało, nawet czerstwy chleb, na który pracowało się w pocie czoła. Można się również doczytać, że do dziś trwa spór o to czy to zupa śląska czy niemiecka? No cóż zawirowania historyczne zrobiły swoje nawet w potrawach. Po śląsku wodzionka, a po niemiecku brotsuppe. Faktem jest, że dawniej stanowiła jedno z podstawowych dań kuchni śląskiej. 

   Mogę tylko dodać  z uśmiechem, że kiedy studiowała trójka moich dzieci i przyjeżdżały do domu, po "wałówkę”, to w lodówce zostawało światło. Wtedy z mężem uśmiechaliśmy się do siebie i mówiąc: to cały tydzień  na obiad wodzionka?J

   Do wodzionki można  dodawać różne składniki, jednak podstawowe: to chleb, wrzątek, czosnek, sól…  Pamiętam, że w moim domu dodatkiem (jednak nie zawsze) były smażone ziemniaki, tzw. bratkartofle oraz łyżka śmietany.

   Bardzo lubię tę zupę i często kiedy nie wiem co mam zjeść, a mam ochotę na coś dobrego, robię wodzionkę. Ona zaspokoi nawet najwybredniejsze podniebienia –  tak uważam. Poza tym śląska wodzionka to prekursorka i prototyp chińskich zupek i innych niezdrowych gorących kubków. Zalewasz i masz - jednak to "jednak" robi kolosalną różnicę. Wodzionka jest zdrowa i najstarsze pokolenia odżywiają się nią do dziś. Dla niektórych to bardzo wczesne śniadanie. Codzienna porcja czosnku i dodatek kwaśnej śmietany (tylko łyżka), a nawet mleka, redukują zapach czosnku. Taka poranna mikstura z pewnością dodaje zdrowia.

   Nawet na tym przykładzie widać, że dawniej ludzie odżywiali się zdrowo, a cywilizacja zapędza nas "w kozi róg" i często prowadzi do żywieniowej i zdrowotnej klęski, bo takie są właśnie gorące kubki, inne zalewajki i  chemia w torebkach mnóstwem konserwantów!!!

   Przedstawiam kilka wersji wodzionki, łącznie z tą baaaardzo uwspółcześnioną (moją) – czyli z dodatkiem serów pleśniowych. Tu można naprawdę pofantazjować.

Zapraszam na wodzionkową ucztę z hasłem: Nie marnuj nigdy chleba!


Wodzionka

Składniki podstawowe:
  • czerstwy chleb
  • czosnek
  • kminek
  • odrobina masła/ kiedyś to był smalec/
  • sól 

Jak to zrobić?
- pokrój chleb, drobno posiekaj czosnek, dodaj pozostałe składniki i zalej wrzątkiem
- przykryj, odczekaj kilka minut, wymieszaj i dopraw solą, możesz dodać łyżkę śmietany





Wodzionka/ wersja II

- składniki te same, tylko chleb pokrojony w kostkę podpiekamy w piekarniku (wersja light) lub smażymy na patelni
- śmietanę dodajemy w zależności od upodobań, może być nawet łyżka mleka - to redukuje zapach czosnku




Wodzionka/wersja III

   To już moja wersja wodzionki. Kiedy w lodówce zostają sery pleśniowe, albo kiedy naprawdę mam ochotę na coś dobrego robię właśnie tę zupę.

Składniki:
  • czerstwy chleb
  • 2-3 łyżki ulubionych serów pleśniowych
  • czosnek
  • natka pietruszki
  • rozgnieciony w moździerzu kminek
  • sól do smaku /ostrożnie. sery są słone/
  • pieprz
  • wrzątek

Jak to zrobić?
- wszystkie składniki zalewamy wrzątkiem, po kilku minutach mieszamy, "dosmakowujemy" solą i pieprzem





Którą wersje wybieracie? A może macie swoją ulubioną?

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Malownicza babka śląska










Kuchnia śląska to bardzo szerokie pojęcie, bowiem była ona bardzo różnorodna i to nie tylko ze względu na uwarunkowania historyczne, choć trzeba przyznać, że  one miały duży wpływ i w pewnym sensie ją ukształtowały. Należy jednak uwzględnić, że różnice istniały i istnieją nie tylko w obrębie regionów ale nawet w obrębie bliskich miejscowości. Mimo wszystko uważam, że kuchnię śląską należy postrzegać z uwzględnieniem kontekstu historycznego i społeczno - kulturowego. Oczywiście można się tu doszukać wielu cech wspólnych, ja jednak chcę przedstawić moją kuchnię śląską, taką jaką zapamiętałam z dzieciństwa oraz z przekazu mojej babci i mamy.

Nie wiem dlaczego przyjęło się określenie, że kuchnia śląska jest tłusta i kaloryczna. Ja nigdy nie mogłam tego powiedzieć o kuchni w moim domu, którą prowadziły mama i babcia. Myślę, że było to doskonałe połączenie międzypokoleniowe.

Sięgając do kontekstu kulturowego, starych obyczajów i książek wręcz należy stwierdzić, że na Śląsku jadano raczej ubogo, ale zdrowo. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że dawniej - choć czasem - było monotonnie  to zdrowo. W większości bowiem żywiono się produktami roślinnymi i nabiałem. Mięso gościło na stołach w niedzielę i 1-2 razy w tygodniu. Było to mięso własnego chowu, najczęściej drób i króliki, bo świniobicie urządzano najczęściej raz do roku.
Wychowałam się na wsi, więc pamiętam dużą grządkę koło domu z wszystkimi warzywami, kury, kaczki i gęsi. Tak zwane pole z zasiewami było oddalone od domu nieco dalej.


Odczaruj kuchnię śląską

Jak kuchnia śląska to oczywiście zupa wszechczasów czyli wodzionka. Jednak mój malowniczy region kojarzy mi się z ciastem, które na stołach gościło raczej w każdą niedzielę. Zazwyczaj było to proste ciasto typu babka lub drożdżowe, czasem bardziej wykwintny kołocz.
 Napisałam mój malowniczy region, bo chociaż w tle zawsze widziałam kopalnie, szyby kopalniane i hałdy, to jednak obok tego zawsze było dużo zieleni, pagórków, lasów, mniejszych i większych zagajników i kwiatów, które musiały być obok każdego domu.
Baby śląskie piekło się na Śląsku w różnych wersjach od tych puchowych i lekkich jak chmurka po nieco cięższe ale równie wykwintne czyli drożdżowe.

W moim przepisie nie jest to tradycyjna babka śląska ale za to nawiązuje do malowniczego miejsca, w którym się urodziłam i wychowałam. Patrząc na to ciasto widzę  zieleń lasów, pola złocistych zbóż, w tle kopalnie i rysy, które one robiły na śląskich budynkach i śląskiej ziemi.  Mam wrażenie, że jest to mapa fizyczna mojego regionu. A że praca tu była zawsze ciężka i w pocie czoła, to na początek trochę słodyczy się przyda. 


Malownicza baka śląska

Składniki na ciasto:

  • 200 g masła (kostka)
  • 200 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  •  2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki mleka 
  • 4 jajka 
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3-4 łyżki kakao
  • szczypta zielonego barwnika spożywczego w proszku lub 2 łyżki proszku herbaty matcha
  • szklanka soku z pomarańczy
  • sok z jednej cytryny
  • 2 spore łyżki miodu
  • 1 kwiatek anyżu
  • 1 laska cynamonu



Jak zrobić ciasto?

- utrzyj masło z cukrem na puszystą masę
- powoli dodawaj jajka i dalej ucieraj
- przesiej suche składniki (bez zielonych)
- dodawaj na przemian suche składniki i mleko, delikatnie wymieszaj
- podziel masę na dwie części 
- do jednej części dodaj barwnik lub matchę, wymieszaj
- formę do ciasta wysmaruj masłem i wysyp bułka tartą
- wlej do formy jasne ciasto i przez sitko posyp kakao
- wlej zieloną masę i powtórz czynności tak aby na górze była jasna masa
- włóż ciasto do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piecz około 50-55 min.
- wyciągnij babkę z formy, kiedy lekko przestygnie nasącz ją pomarańczowym syropem




Składniki na syrop:

Jak zrobić syrop? 
- dodaj do garnka wszystkie składniki i zagotuj
- zmniejsz płomień i gotuj na wolnym ogniu aż delikatnie zacznie gęstnieć
- kiedy syrop przestygnie nasącz nim babkę


Moja rada:
- ta wersja babki ma być wilgotna, z posmakiem pomarańczy i aromatycznego anyżu
- faktura za każdym razem wychodzi inaczej i nigdy nie wiadomo co będzie w środku po rozkrojeniu:)