Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeszłość dla Przyszłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeszłość dla Przyszłości. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 kwietnia 2021

Żonkile

 





    Kojarzą się z wiosną, radością, powiewem świeżości i słonecznymi dniami. Są zachwycające kiedy stoją dumnie na swoich długich zielonych nogach. Poruszaja się z wdziękiem na wietrze - to żonkile. Fotografowane, malowane, opisywane w poezji...







ŻONKILE
Sam wędrowałem, jak obłoczek
Często sam płynie przez przestworza,
Gdy nagle widok mnie zaskoczył
Od wód jeziora aż po drzewa
Złotych żonkili tłumu, morza;
Tańczył też zastęp fal, niestety,
Tańczyły - wiatr im w takt powiewał.
Doprawdy, był to widok miły:
Jak Drogi Mlecznej pasek biały,
Linę bez końca utworzyły
Dziesięć tysięcy w rytm miarowy
Na brzeg zatoki długą cały:
Nie tak wesoło, jak żonkile:
Wznosiło z wdziękiem złote głowy.
I jest to szczęście samotności,
Lecz nie zmartwiło to poety,
I tak radości doznał tyle:
Dziś wiem, jak cenny był to pokaz:
Nie odrywałem od nich oka;
Gdy melancholia przy mnie gości,
Bo często, leżąc w gabinecie,
Tańczy me serce, a z nim - one!
Wspominam sobie owo kwiecie,
Wtedy, radością wypełnione,


Dla miłośników oryginalny tekst:


THE DAFFODILS

I wandered lonely as a cloud
That floats on high o’er vales and hills,
When all at once I saw a crowd,
Beside the lake, beneath the trees,
A host, of golden daffodils;
Continuous as the stars that shine
Fluttering and dancing in the breeze.
Along the margin of a bay:
And twinkle on the Milky Way,
They stretch’d in never-ending line
Tossing their heads in sprightly dance.
Ten thousand saw I at a glance,
The waves beside them danced; but they
I gazed - and gazed - but little thought
Out-did the sparkling waves in glee:
A poet could not but be gay,
They flash upon that inward eye
In such a jocund company:
What wealth the show to me had brought:
For oft, when on my couch I lie
In vacant or in pensive mood,
They flash upon that inward eye
Which is the bliss of solitude;
And then my heart with pleasure fills,
And dances with the daffodils.

[William Wordsworth]


Kiedy z jeszcze ośnieżonej ziemi przebijają się zielone, podłużne liście można mieć nadzieję na cieplejsze dni. Co za radość… To kwiat, który w stanie naturalnym występuje w Portugalii i Hiszpanii.

Dla nas Polaków, żonkil ma szczególne znaczenie. Jest bowiem symbolem szacunku i pamięci o wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim, które miało miejsce 19 kwietnia 1943 roku.

Kwiat stał się symbolem ze względu na postać Marka Edelmana, czyli bohatera i ostatniego przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej. W celu upamiętnienia daty wybuchu powstania, każdego roku składał on bukiet narcyzów pod Pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie. Ponadto, tego samego dnia, każdego roku otrzymywał on także bukiet tych kwiatów od anonimowego darczyńcy.


Akcja Żonkile w rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim 2021

W tym roku odbędzie się już 78. rocznica Powstania w Getcie Warszawskim. Jak informuje Muzeum Historii Żydów Polskich, tegoroczna edycja jest szczególna, bo szczególne są pandemiczne okoliczności: działamy zarówno w terenie, jak i w Internecie. 


Pamiętamy!


sobota, 5 września 2020

Narodowe Czytanie 2020 - Uniwersytecka Doświadczalnia






Kto czyta książki, żyje podwójnie.
[U. Eco]


Narodowe Czytanie 🇵🇱 Balladyna Juliusza Słowackiego w interpretacji WUTW, Uniwersytecka Doświadczalnia





Wodzisławski Uniwersytet III Wieku i Uniwersytecka Doświadczalnia przy współpracy Uniwersytetu Śląskiego, włączyli się w Narodowe Czytanie Balladyny Juliusza Słowackiego. Było międzypokoleniowo, z zachowaniem dystansu społecznego i reżimu sanitarnego. Pogoda nam dopisała i dobry nastrój również.


Juliusz Słowacki obok Mickiewicza i Krasińskiego uznawany jest za jednego z Wieszczów Narodowych. Jego twórczość związana jest z polskim romantyzmem
Juliusz Słowacki herbu Leliwa urodził się w 1809 roku w Krzemieńcu. Jego ojciec, był profesorem literatury w Liceum Krzemienieckim i w Cesarskim Uniwersytecie Wileńskim. Matka Juliusza, była osobą o wysokiej kulturze osobistej i literackiej. W swoim domu prowadziła salon literacki. Dzięki temu jej syn w dzieciństwie i wczesnej młodości miał dużo kontaktów z elitą intelektualną z kręgu Uniwersytetu Wileńskiego. W taki sposób poznał Adama Mickiewicza
Chociaż zmarł młodo bo w wieku 40 lat, to pozostawił po sobie obfity dorobek twórczy. Był autorem 13 dramatów: „Balladyna”, „Kordian”, „Fantazy”, „Ksiądz Marek”…,
20 poematów, „Anhelli”, „Beniowski „Ojciec zadżumionych”, „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu”…, ogromnej ilości wierszy: „Grób Agamemnona”, „Hymn / Smutno mi, Boże /”, „Testament mój”, „W pamiętniku Zofii Bobrówny”…, powieści: „Jan Bielecki”, „Lambro”, „Żmija”. Był autorem wielu listów.
Tekst dramatu Słowackiego „Balladyna” poprzedza list dedykacyjny z dn. 9 lipca 1839 r. Pisarz swój utwór dedykuje autorowi „Irydiona”, czyli Zygmuntowi Krasińskiemu. Wyraża w nim obawy, że jego dramat może być niezrozumiany. Porównuje siebie do Homera śpiewającego swoje rycerskie pieśni obojętnym falom Morza Egejskiego.

„Słuchaj w ciszy powietrznej, czy echo tego hymnu, który mi serce uciszał, nie drga dotąd w kryształowej atmosferze? Szukaj mojego śladu w powietrzu i na fali, a jeśli o mnie na fali i w powietrzu nie słychać, to znajdź mnie w sercu twojem, i niech ja będę jeszcze z tobą przez jedną godzinę. Wszak darem to jest Boga, że my umiemy myślą latać do siebie w odwiedziny”.




sobota, 18 kwietnia 2020

Płyn do dezynfekcji według WHO







Choć nie jesteś chemikiem, to możesz w bardzo prosty sposób zrobić płyn do dezynfekcji rąk według zaleceń WHO i Ministerstwa Zdrowia. Nie zastąpi on mycia rąk mydłem i wodą, ale kiedy wsiadasz do samochodu, jesteś w pracy, wchodzisz do domu z miejsc publicznych itp. taki płyn jest wręcz konieczny.

Ważne są proporcje, dlatego warto użyć strzykawki i naczyń z miarką. Płyn do dezynfekcji w dobie koronawirusa musi zawierać ponad 60% alkoholu. Wobec powszechnych braków a także cen taka prosta receptura "ma znaczenie"



Płyn do dezynfekcji

Składniki i proporcje:

- 165 ml spirytusu 95%
- 8,5 ml wody utlenionej
- 3 ml gliceryny
dodatkowo do przepłukania strzykawki po glicerynie przygotuj 18,5 ml wody przegotowanej lub destylowanej

Do płynu można też dodać 2-3 krople olejku z drzewa herbacianego lub geraniowego lub lawendowego, poza tym:

- przygotuj  czystą butelkę z atomizerem do której będziesz wlewać poszczególne składniki.







Jak zrobić płyn?

- spirytus (165 ml) najlepiej wlej do butelki z atomizerem, dodaj wodę utlenioną (8,5 ml), następnie dodaj glicerynę (3 ml), strzykawkę w której była gliceryna „przepłucz”/nabierz do niej wodę (18,5 ml) i dodaj do całości płynu, możesz dodatkowo dodać olejek zapachowy;
- wstrząśnij butelką i gotowe;


Jest to prawie 200 ml płynu dezynfekującego do rąk, więc dobrze go rozlać do dwóch mniejszych butelek.

Jeszcze raz podkreślam, że nie zastępuje to mycia rąk mydłem i wodą. Można takim płynem również zdezynfekować klamki, piloty, telefony czy co tam potrzebujesz.
















czwartek, 19 marca 2020

W czasach epidemii koronawirusa - przemyślenia (2)







Najpierw zdrowie i człowiek


Do tej pory są środowiska/ludzie, którzy krytykują podjęte przez rząd polski decyzje. Ta decyzja z pewnością była poprzedzona długimi konsultacjami i przesłankami tego co działo się w Chinach. Myślę, że przeciętny odbiorca słuchał doniesień o początkach epidemii, a rządzący, a już z pewnością decydenci w obszarze zdrowia i epidemiologii konsultowali konieczne/najlepsze rozwiązania do zastosowania w Polsce. Tu muszę podkreślić, że z pewnością było to poprzedzone rzetelną analizą zasobów medycznych i dopasowania najbardziej optymalnych rozwiązań. W polskich warunkach, a tak się składa, że to były/są również zalecenia WHO najlepszym rozwiązaniem było jak największe spłaszczenie krzywej zachorowalności. Logiczne jest, że skutkiem, nagłego napływu bardzo dużej ilości chorych na intensywną terapię, byłyby zgony pacjentów. Wszystko to co zostało podjęte w obszarze zdrowia publicznego (łącznie z akcją „zostań w domu”),wydaje się być racjonalne, choć na widoczne efekty z pewnością trzeba będzie poczekać w dłuższym horyzoncie czasowym. Myślę, że sztuczna inteligencja już jest w stanie przedstawić szereg symulacji. Tu jeszcze należy dodać, że Polska stosując się do strategii WHO i zaleceń światowych ekspertów zdrowia tym samym sprawiła, że polskie rozwiązania zostały zaimplementowane do innych państw w Europie. Została już wykonana ogromna praca wszystkich, ale zwłaszcza lekarzy, pielęgniarek, wszystkich medycznych pracowników… ale i całego zdyscyplinowanego społeczeństwa.


„Gospodarka głupcze”…


Ten właśnie cytat J. Carville’a, był głównym mottem kampanii wyborczej Billa Clintona w 1992 r. Epidemia wprawdzie nie została jeszcze opanowana, ale trzeba zająć się gospodarką, która współcześnie jest siecią globalnych powiązań. I tu należy sobie jasno powiedzieć, że wszystkie społeczeństwa czeka duży wysiłek aby gospodarka wróciła na właściwe tory i poniosła jak najmniejsze skutki światowej epidemii.
Analizując to co dzieje się na świecie od dłuższego czasu, aż chciałoby się zawołać do „wielkich” tego świata, a już z pewnością do najwyższych decydentów, w tym również na szczeblu UE: uruchomcie dla gospodarki strumienie finansowe dotyczące ryzyk i kryzysów. Nie chcę krytykować, bo od tego jestem zawsze daleka, ale aż dziw bierze, że po szeregu mniejszych i większych epidemii światowych XX i XXI wieku, wielcy tego świata nie mają (a może mają a o tym nie wiadomo), puli przeznaczonej na kryzysy medyczne. Właśnie nadeszła taka pora aby to zostało uruchomione.
Współczesna gospodarka jest siecią globalnych powiązań w związku z czym krótkookresowe działania są potrzebne, ale one nie zadziałają w dłuższym horyzoncie czasowym. Owszem decyzje takie jak odroczenie, a w perspektywie, dla niektórych umorzenie płatności są konieczne, jednak długofalowy brak wpływów do budżetu to przelewanie „z pustego w…” i nie przyniesie dobrych efektów. Pomagać trzeba, ale też trzeba mieć z czego pomagać…
Wiem jedno, że wszystkich czeka nas duży wysiłek i wszyscy musimy się wyzbyć egoizmu. Dzisiaj skala niepewności jest tak duża, że trudno oszacować skutki i następstwa i to nie tylko gospodarcze. Gospodarkę tworzą ludzie, a przy kryzysach kłamstwo i egoizm najbardziej wybija („rozwala”) gospodarkę. Z pewnością pojawią się i tacy (a już się pojawili), którzy będą chcieli na obecnej sytuacji i kryzysie „ugrać”, a nawet nieetycznie zarobić jak najwięcej.
Stracą wszyscy, przewiduję, że najbiedniejsi najwięcej, bo tak zawsze jest przy dużych kryzysach. Uważam, że dla globalnych bogaczy nie jest to czas na zarabianie ale na przetrwanie i zastosowanie niekonwencjonalnych rozwiązań i metod, które mam nadzieję, były już gdzieś dyskutowane, ale (poprzez lobbowanie interesów) nigdy nie weszły w życie. Może to właściwa pora aby zmniejszyć ciągle rosnącą przepaść pomiędzy biednymi a bogatymi tego świata. Popatrzeć na Ziemię i ekologię…
Pamiętam jak zbliżaliśmy się do Milenium (2000 rok) i prezentowałam studentom na zajęciach „Milenijne Cele Rozwoju” (MCR), na najbliższe lata dla świata i poszczególnych państw. Jednym z głównych było zmniejszenie ubóstwa i sprawiedliwy podział dóbr i usług. Dyskutowaliśmy wtedy z nadzieją, że w kolejnych dekadach będzie coraz lepiej, a zaplanowane działania będą widoczne. I co? Minęły dwie dekady, a rozpiętość dochodowa jeszcze bardziej się pogłębiła w poszczególnych krajach i na świecie.
Może ta epidemia to lekcja pokory i przemiany, czas odrodzenia i nowych decyzji i strategii? Wyzbycia się egoizmu, kłamstwa gospodarczego, rezygnacji z pewnych przywilejów oraz nastawienie „tego świata” na tory, które będą służyły wszystkim i przyszłym pokoleniom.


Będzie ciężko…


Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Najbardziej boję się chaosu. Każda branża będzie chciała przetrwać i tym samym jak najwięcej ochronić siebie. Jeśli nie wyzbędziemy się egoizmu i nie będziemy współpracować to chaosu gospodarczego nie ogarniemy.
Doraźne działania, jak zawieszenie czynszów, spłat kredytów, pomoc małym i średnim przedsiębiorcom w różnych wymiarach, ochrona miejsc pracy, szczególna pomoc branżom, których kryzys dotknął w pierwszej kolejności… to działania konieczne i mogą dać szansę na przetrwanie krótkie, ale potem muszą nastąpić dalsze działania…
Uważam również, że w obecnej sytuacji globalnej epidemii i globalnych powiązań gospodarczych, żadne państwo nie może działać samo w dłuższym horyzoncie czasowym. Czekam na wymianę myśli i działań światowych organizacji na poziomie ONZ (które od dłuższego czasu były fikcją w działaniu) z decydentami politycznymi i gospodarczymi tego świata. Czekam na nowe rozwiązania i strategie, które będą uwzględniały sprawiedliwy podział dóbr i usług, na który wszyscy pracujemy.
Nikt z nas w obecnej sytuacji nie może być roszczeniowy, tylko musi robić to co do niego należy jak najlepiej, ale również popatrzeć i wspomagać (na swoją miarę) najbardziej potrzebujących. Solidarność społeczna jest nam wszystkim ogromnie potrzebna, a to będzie bardzo trudne i wszyscy musimy podjąć to wyzwanie.

Z krytyki przestawny się na działanie i solidarność społeczną dbajmy o siebie wszyscy na poziomie rodziny, społeczności lokalnej, zakładów pracy i tam gdzie trzeba 

środa, 18 marca 2020

W czasach epidemii koronawirusa - przemyślenia (1)










Nie chcę pouczać, bo to nie jest misją nauki, chcę jednak w tych trudnych chwilach przekazać swoje przemyślenia, a wy weźcie z tego ile uważacie.

Jest to sprawdzian dla całego społeczeństwa więc bądźmy solidarni i wspierajmy się. Nie siejmy nienawiści niezależnie od naszych poglądów politycznych. To nie jest czas na krytykę rządzących, bo znając zasady zarządzania kryzysowego (a taka jest obecna sytuacja) uważam, że podjęte przez rząd decyzje były poprzedzone rzetelnymi dyskusjami ze specjalistami w dziedzinie medycyny i epidemii. Jeśli ktoś do tej pory nie jest przekonany, zieje polityczną nienawiścią i dalej chwali wariant brytyjski, to niech popatrzy na zalecenia WHO, a to akurat są światowe zalecenia, wynikające z doświadczeń i zaleceń epidemiologii.

Nie pretenduję do miana wybitnych (ostatnio bardzo często używane określenie przez ministra Gowina i nie tylko), z pokorą podchodzę do nauki i staram się jak najlepiej wykonywać swoje zadania. Jako polityk społeczny przez długie lata wykładałam zdrowie publiczne i organizację i zarządzanie. Zawsze będę podkreślać, że najważniejszy jest człowiek. Kiedy więc czytam opinie o decyzjach rządu, które kompletnie rozwaliły/rozwalą gospodarkę i trzeba było przyjąć wariant brytyjski, to kolejny raz przypominam sobie o „guru” z dziedziny zarządzania, którzy zawsze na pierwszym miejscu stawiali człowieka. To też powtarzam studentom na zarządzaniu: człowiek w organizacji jest najważniejszy, a taką organizacją jest również państwo. Nikt nie wie jak potoczą się losy epidemii, ale dziękuję za podjęte decyzje, które z pewnością oszczędziły i oszczędzą zdrowie i życie wielu ludzi.
Służba zdrowia w Polsce wymaga reorganizacji, a w sytuacji epidemii podjęcie decyzji o „spłaszczeniu” krzywej zachorowań dało większą szansę na udzielenie pomocy i dalszą organizację potrzeb.


Przed nami trudne dni, a może miesiące (tego nikt nie wie), dotyczące rosnących zachorowań ale również relacji międzyludzkich. Bądźmy zdyscyplinowani i słuchajmy zaleceń ministra Szumowskiego, Sanepidu i rzetelnych portali medycznych. Nie jest to proste, bo jedni muszą zatroszczyć się o dzieci, inni o seniorów, bliskich i mają inne zobowiązania. Każdy ma swoje „ziarnko grochu” i dobrze, aby zdał z tego egzamin jak najlepiej.


Oszczędźmy zatem i szanujmy tych, którzy o nas dbają, od których zależy nasze życie i jeżeli możemy to pomóżmy, a w żadnym razie nie przeszkadzajmy.

Ostatecznie czy to ważne czy będziemy codziennie „jeść schabowego” czy makaron z oliwą? To czas także na refleksję o własnym życiu, gospodarowaniu, konsumpcji, ochronie zasobów, priorytetach…

Jeśli komuś mogę pomóc, to piszcie, chętnie też podzielę się bardzo prostymi przepisami na obiady lub kolacje.


Z nadzieją modlę się (w domu, żeby było jasne), za nas wszystkich 


*pierwszy cytat to W. Szymborska

niedziela, 28 kwietnia 2019

Mariusz Makowski - wspomnienie






ŻYCIE PRZEMIJA PAMIĘĆ POZOSTAJE


Magnolie zakwitły ale już bez Mariusza Makowskiego. Choć życie przemija to pozostaje pamięć o osobach, które wiele dały drugiemu człowiekowi a do tych z pewnością zaliczał się śp. Mariusz Makowski. Skarbnica wiedzy, wielka kultura osobista, ciekawość świata i ludzi ale też skromność, pokora, niegasnący optymizm i uśmiech.

Mariusz Makowski (ur. 18 sierpnia 1958 w Katowicach, zm. 26 lutego 2019 w Cieszynie[1]) − polski historyk i działacz społeczny, prezes Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w latach 1997-2010[2]kustosz Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie. Autor szeregu publikacji poświęconych dziejom Śląska Cieszyńskiego, radny Cieszyna w latach 1984-1988 i 1990-1994. Publikował m.in. na łamach „Familia Silesiae” i „Pamiętnika Cieszyńskiego”.

Publikacje
·        Pięć wieków cieszyńskiego ratusza: 1496-1996 (wraz z Januszem Spyrą) (1996)
·        Cieszyn - panoramy i widoki (1998)
·        100 lat polskiego szkolnictwa powszechnego w Cieszynie: Cieszyn 1900-2000 (2000)
·        Zamki nad Piotrówką - Kończyce Małe i Zebrzydowice (2000)
·        Szlacheckie siedziby na Śląsku Cieszyńskim (2005)
·        Cieszyńskie wydarzenia XIX-XXI wieku (2010)
·        Saga rodu Saint-Genois D'Anneaucourt – panów na Jaworzu (wraz z Jadwigą Roik) (2011)
·        Cieszyńska Belle Epoque (2016)
·        Czechosłowacka i polska architektura na Śląsku Cieszyńskim w okresie międzywojennym (wraz z Przemysławem Czernkiem) (2018)









Jego dorobek i osiągnięcia są nieocenione. Dla mnie jednak w pamięci pozostanie jako niezwykły człowiek. Ciekawy świata i ludzi, niezwykle kulturalny i dystyngowany, prawdziwy dżentelmen. Zarażał swoim optymizmem i uśmiechem, umiał słuchać ludzi.
Chciałam wspomnieć jedną z wystaw organizowanych w jego ( tak zawsze nazywałam to muzeum) Muzeum w Cieszynie. Nie pamiętam dokładnie nazwy tej wystawy ale znalazły się na niej między innymi pace Juliana Fałata, dziadka Pani Prof. Lycyny Frąckeiwicz. Były tam również obrazy z wizerunkami członków jej rodziny, rodzeństwa.

W związku z tym wydarzeniem Pani Profesor została zaproszona na wystawę. Ja w tym okresie miałam zaszczyt z nią współpracować w związku z czym również zaproszenie zostało skierowane do mnie. To była prawdziwa uczta intelektualna. Przy każdym obrazie można było wysłuchać niezwykłej historii z przekazu Pani Profesor, a były to osobiste opowieści, które nie są zapisane w żadnych książkach. Drugą osobą, która dopełniała informacji, ale już bardziej od strony historii był Mariusz Makowski. Piękna wędrówka pośród malarstwa okraszona niezwykłymi opowieściami.


Na koniec zostałyśmy zaproszone do jego stylowego gabinetu, gdzie czas się prawie zatrzymał. Miało się wrażenie, że nic tu nie jest przypadkiem, każdy przedmiot jest na swoim miejscu i tak ma pozostać. Przy rozmowie czas też się zatrzymał. Tam można było spędzić długie godziny a i tak czuło się niedosyt rozmowy.

Był bardzo zainteresowany historią mojej miejscowości i legendą z nią związaną. Zachwycał się  opowieścią o wigilijnym jabłku, którą słyszał po raz pierwszy oraz innymi opowieściami związanymi z tatarską pożogą...

Tu muszę dodać, że nie należy odkładać niczego na później…bo ludzie tak szybko odchodzą. Obiecałam mu wtedy, że w okresie świątecznym przywiozę mu do degustacji świąteczną moczkę… Ilekroć ją gotowałam przed świętami zawsze z zamiarem, że dostarczę ją do Mariusza. Obiecałam przecież… Potem czas jakoś płynął i było tyle rzeczy do zrobienia, kolejne święta i postanowienie, że w następnym roku tak wszystko poukładam, że zdążę…


Magnolie zakwitły w tym roku. Dla jednych tak samo, a dla innych już nigdy nie będą takie same…a nawet jeśli będą to zawsze gdzieś tam pośród kwiatów na błękitnym niebie będzie się przewijało wspomnienie o Mariuszu. Może wspomnienie, może uśmiech, zaduma a może modlitwa….



+Spoczywaj w pokoju+


niedziela, 3 grudnia 2017

VIII konferencja "Przeszłość dla Przyszłości"











28 listopada 2017 r. miała miejsce VIII  interdyscyplinarna konferencja "Przeszłość dla Przyszłości" połączona z debatą „Senior w Przestrzeni publicznej”. Organizatorem konferencji i debaty był: Uniwersytet Śląski, Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji, Zakład Pedagogiki Specjalnej, Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi oraz UTW w Wodzisławiu Śl. Wydarzenie honorowym patronatem objął Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa, Starosta Powiatu Wodzisławskiego i Prezydent Miasta Wodzisławia Śląskiego. Patronat medialny objął  „Dziennik Zachodni".

Na początku nastąpiła prezentacja dokonań UTW w Wodzisławiu, który obchodził X – lecie działalności.  W wystąpieniach naukowych. Ks. Prof. dr hab. Józef Budniak mówił o podstawach eutanatologii. Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego zachęcali do korzystania z tzw. kopert życia, które rozdawano na spotkaniu. To specjalne koperty w których umieszcza się dane o chorobach, przyjmowanych lekach... Kopertę umieszcza się w lodówce a na drzwiach przykleja się specjalną naklejkę. Taka informacja jest przydatna zwłaszcza ratownikom medycznym w przypadku interwencji. Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego namawiali również, aby zgłaszać uwagi w sprawie polityki senioralnej. O potrzebie aktywności fizycznej dostosowanej do wieku i możliwości mówiła dr Izabela Zając-Gawlak, z Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Zaprezentowała także kilka prostych ćwiczeń. W związku ze starzeniem się społeczeństw seniorzy wejdą w nowe role a ich oczekiwania związane ze starością będą zupełnie inne niż ich rodziców czy dziadków, co podkreślała dr Wiesława Walkowska.

W debacie „Senior w przestrzeni publicznej”, którą poprowadził redaktor Arkadiusz Biernat z „Dziennika Zachodniego" wzięli udział m.in. samorządowcy: zastępca prezydenta Wodzisławia Śl. Barbara Chrobok, burmistrz Radlina Barbara Magiera i członkini zarządu powiatu wodzisławskiego Janina Chlebik-Turek. W dyskusji wzięli udział również kierownicy gminnych ośrodków pomocy społecznej. Samorządowcy i urzędnicy podkreślali coraz większą rolę seniorów życiu publicznym. Seniorzy chcą aktywnie spędzać czas. Przykładem tego jest Wodzisławski Uniwersytet Trzeciego Wieku, a także liczne stowarzyszenia działające na terenie powiatu wodzisławskiego. Często też angażują się w relacje międzypokoleniowe. Spotykają się z uczniami w przedszkolach, szkołach i opowiadają o naszych tradycjach, mówili urzędnicy i samorządowcy. Podkreślali, że współpraca z seniorami jest na coraz lepszym poziomie. Wskazywali jednak, że wciąż jest jeszcze dużo do zrobienia w tej kwestii. Zamierzamy kontynuować współpracę na rzecz seniorów - słychać było na sali. Głos mogli zabrać również przysłuchujący się w debacie seniorzy. Wskazywali na wciąż liczne problemy i bariery w przestrzeni publicznej. 
- Ławki są tylko w centrach miast. Brakuje ich na peryferiach, w okolicach domów jednorodzinnych. Osoby starsze często chciałyby wyjść, nawet do centrum, ale nie mają gdzie usiąść i odpocząć po drodze - mówiła jedna z zebranych. Wskazano też na inne problemy w infrastrukturze. 
- Chodniki są krzywe, wciąż jest wiele barier. Osoby na wózkach inwalidzkich mają problem poruszać się po miastach. Nie widać osób z tzw. balkonikami, bo miasta nie są przystosowane do ich potrzeb - dodano. Odpowiadając, Barbara Chrobok tłumaczyła, że bariery w infrastrukturze są na bieżąco likwidowane. Dodała, że to często nie jest jednak jedyny problem. Osoby starsze często wstydzą się wyjść z balkonikami. Potrzeba zmiany mentalności. Tutaj leży główny problem - podkreśliła. Janina Chlebik -Turek wskazała, że zmiana mentalności potrzebna jest w postrzeganiu Domów Pomocy Społecznej, gdzie przebywają seniorzy. - Nie oddajemy tam seniorów, tylko powierzamy w opiekę. W takich ośrodkach też toczy się życie. Są kawiarnie, kluby. Warto o tym pamiętać - mówiła. Seniorzy zebrani na sali wskazywali na problemy finansowe. Podkreślali, że emerytury i renty są często zbyt niskie by zaspokoić podstawowe potrzeby, nie mówiąc już o dodatkowych zajęciach. Apelowali o większą pomoc państwa i samorządów. Wskazywali na liczne problemy w służbie zdrowia, zwłaszcza jeśli chodzi o dostęp do specjalistów. W zamian usłyszeli, że w budynku szpitala w Rydułtowach ma powstać centrum leczenia chorób wieku podeszłego. 
Debatę podsumowała dr Wiesława Walkowska z Uniwersytetu Śląskiego. - Województwo śląskie będzie jednym z najstarszych w kraju. Te problemy nie ominą powiatu wodzisławskiego. Ważne jest, aby zrobić wspólną strategię polityki senioralnej dla całego powiatu, włączając w to wszystkie gminy. Bardzo dobrze, że mamy aktywnych seniorów. Uniwersytet Trzeciego Wieku jest piękną wizytówką. Ale nie można zapomnieć o chorych, wykluczonych, o tych którzy są samotni. Nam są potrzebne rady seniorów, kluby seniora, dzienne domy opieki. Potrzebna jest też skoordynowana opieka geriatryczna, ale także hospicja, w tym hospicjum domowe. To są problemy i wyzwania przed którymi stoi powiat.






























Organizując konferencję kontaktowałam się z wszystkimi gminami w powiecie wodzisławskim. Miałam możliwość poznania jak funkcjonują urzędy od strony organizacyjnej. Jaki jest przepływ informacji i jak kompetentni są urzędnicy. Zawsze mnie to szczególnie interesuje jako osobę prowadzącą zajęcia z organizacji i zarządzania. Czasem nawet podkreślam studentom: Chcesz wiedzieć jak funkcjonuje organizacja - przedzwoń. Oczywiście nie jest to jedyny wyznacznik ale bardzo ważny.  Podsumowując mogę stwierdzić, że urzędy funkcjonują na 5 a nawet  5 z plusem za wyjątkiem jednej gminy, której z obiektywnym smutkiem mogę wystawić  „zero”. Jaka to gmina? To już pozostanie moją tajemnicą bowiem moim celem była i jest integracja polityki senioralnej powiatu, stworzenie wspólnej strategii. Nie było natomiast zamierzeniem pokazywanie słabych i beznadziejnych stron niektórych urzędników. Z nadzieją na współpracę z całym powiatem dziękuję wszystkim, którzy się zaangażowali, przybyli, zabierali głos w dyskusji i pomagali mi przy organizacji wydarzenia.