Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2019

Mariusz Makowski - wspomnienie






ŻYCIE PRZEMIJA PAMIĘĆ POZOSTAJE


Magnolie zakwitły ale już bez Mariusza Makowskiego. Choć życie przemija to pozostaje pamięć o osobach, które wiele dały drugiemu człowiekowi a do tych z pewnością zaliczał się śp. Mariusz Makowski. Skarbnica wiedzy, wielka kultura osobista, ciekawość świata i ludzi ale też skromność, pokora, niegasnący optymizm i uśmiech.

Mariusz Makowski (ur. 18 sierpnia 1958 w Katowicach, zm. 26 lutego 2019 w Cieszynie[1]) − polski historyk i działacz społeczny, prezes Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w latach 1997-2010[2]kustosz Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie. Autor szeregu publikacji poświęconych dziejom Śląska Cieszyńskiego, radny Cieszyna w latach 1984-1988 i 1990-1994. Publikował m.in. na łamach „Familia Silesiae” i „Pamiętnika Cieszyńskiego”.

Publikacje
·        Pięć wieków cieszyńskiego ratusza: 1496-1996 (wraz z Januszem Spyrą) (1996)
·        Cieszyn - panoramy i widoki (1998)
·        100 lat polskiego szkolnictwa powszechnego w Cieszynie: Cieszyn 1900-2000 (2000)
·        Zamki nad Piotrówką - Kończyce Małe i Zebrzydowice (2000)
·        Szlacheckie siedziby na Śląsku Cieszyńskim (2005)
·        Cieszyńskie wydarzenia XIX-XXI wieku (2010)
·        Saga rodu Saint-Genois D'Anneaucourt – panów na Jaworzu (wraz z Jadwigą Roik) (2011)
·        Cieszyńska Belle Epoque (2016)
·        Czechosłowacka i polska architektura na Śląsku Cieszyńskim w okresie międzywojennym (wraz z Przemysławem Czernkiem) (2018)









Jego dorobek i osiągnięcia są nieocenione. Dla mnie jednak w pamięci pozostanie jako niezwykły człowiek. Ciekawy świata i ludzi, niezwykle kulturalny i dystyngowany, prawdziwy dżentelmen. Zarażał swoim optymizmem i uśmiechem, umiał słuchać ludzi.
Chciałam wspomnieć jedną z wystaw organizowanych w jego ( tak zawsze nazywałam to muzeum) Muzeum w Cieszynie. Nie pamiętam dokładnie nazwy tej wystawy ale znalazły się na niej między innymi pace Juliana Fałata, dziadka Pani Prof. Lycyny Frąckeiwicz. Były tam również obrazy z wizerunkami członków jej rodziny, rodzeństwa.

W związku z tym wydarzeniem Pani Profesor została zaproszona na wystawę. Ja w tym okresie miałam zaszczyt z nią współpracować w związku z czym również zaproszenie zostało skierowane do mnie. To była prawdziwa uczta intelektualna. Przy każdym obrazie można było wysłuchać niezwykłej historii z przekazu Pani Profesor, a były to osobiste opowieści, które nie są zapisane w żadnych książkach. Drugą osobą, która dopełniała informacji, ale już bardziej od strony historii był Mariusz Makowski. Piękna wędrówka pośród malarstwa okraszona niezwykłymi opowieściami.


Na koniec zostałyśmy zaproszone do jego stylowego gabinetu, gdzie czas się prawie zatrzymał. Miało się wrażenie, że nic tu nie jest przypadkiem, każdy przedmiot jest na swoim miejscu i tak ma pozostać. Przy rozmowie czas też się zatrzymał. Tam można było spędzić długie godziny a i tak czuło się niedosyt rozmowy.

Był bardzo zainteresowany historią mojej miejscowości i legendą z nią związaną. Zachwycał się  opowieścią o wigilijnym jabłku, którą słyszał po raz pierwszy oraz innymi opowieściami związanymi z tatarską pożogą...

Tu muszę dodać, że nie należy odkładać niczego na później…bo ludzie tak szybko odchodzą. Obiecałam mu wtedy, że w okresie świątecznym przywiozę mu do degustacji świąteczną moczkę… Ilekroć ją gotowałam przed świętami zawsze z zamiarem, że dostarczę ją do Mariusza. Obiecałam przecież… Potem czas jakoś płynął i było tyle rzeczy do zrobienia, kolejne święta i postanowienie, że w następnym roku tak wszystko poukładam, że zdążę…


Magnolie zakwitły w tym roku. Dla jednych tak samo, a dla innych już nigdy nie będą takie same…a nawet jeśli będą to zawsze gdzieś tam pośród kwiatów na błękitnym niebie będzie się przewijało wspomnienie o Mariuszu. Może wspomnienie, może uśmiech, zaduma a może modlitwa….



+Spoczywaj w pokoju+


piątek, 2 listopada 2018

Beata Kozieł - wspomnienie










+ dr Beata Kozieł
1975-2012 +


Ciężko pogodzić się z odejściem, które wydaje się całkowicie irracjonalne. Nagła śmierć dr Beaty Kozieł (1975 – 2012) to był tragiczny wypadek.
 
Była moją koleżanka z pracy. Poznałyśmy się w Jastrzębiu, w Ośrodku Zamiejscowym Uniwersytetu Śląskiego dopiero w 2000 roku. Tam było więcej czasu na rozmowę, bowiem był wspólny gabinet dla wszystkich pracowników. W Cieszynie najczęściej rozmawiałyśmy na schodach, czasem w przelocie, czasem nieco dłużej… Jakoś tak się składało, że obok Beatki nigdy nie przeszłam obojętnie i ze zdawkowym „cześć”. Zamieniałyśmy kilka zdań albo nieco więcej, kiedy czas na to pozwalał.

Zawsze towarzyszył jej uśmiech, czasem zatroskanie, czasem bardzo podekscytowana opowiada o tym co ją nurtowało, niepokoiło. Byłam jej starszą koleżanką i bardzo lubiłam te rozmowy. Najbardziej chyba o dzieciach. Opowiadała o nich z wielką miłością ale też z matczyną dumą.
Nie „posłała” swojego synka do szkoły jako sześciolatka. Powiedziała: Wiesz, on jest bardzo zdolny ale wrażliwy i drobny, w warunkach polskiej szkoły zatraciłby całą ciekawość poznawania a może nawet by się zniechęcił… Przyznałam jej rację…


W swoich badaniach zajmowała się niepowodzeniami szkolnymi, współczesnymi tendencjami w opiece nad dzieckiem oraz edukacją wielo - i międzykulturową. Była niezwykle pracowita, systematyczna i zdolna. Do tego życzliwa i ciepła a jednocześnie skromna. Doskonale radziła sobie z pracą i byciem mamą. Myślę, że dzieci były dla niej priorytetem.


Na jej pogrzebie było czarno – biało. Były tłumy ubranych na ciemno ludzi a większość miała białe róże w dłoniach. Niektórzy patrzyli z niedowierzaniem…, że to niemożliwe. Większość płakała, bo łzy same spadały jak ciężkie kamienie. Pamiętam jeszcze dwójkę małych chłopców tulących się do ojca…to byli synowie...





Mijają kolejne zebrania, święta, uroczystości, a ja w pracy czasem przystaję na rogu schodów na drugim piętrze i odtwarzam dawne obrazy. Czasem też zatrzymuję się na cmentarzu w Jastrzębiu aby się pomodlić, zapalić znicz i zadaję retoryczne pytanie: Jaki sens miała ta śmierć i kto tu na ziemi dźwiga ciężar cierpienia? Dlaczego tak się stało?
Z takim odejściem pogodzić się ciężko…


"Śmierć nie jest końcem ale początkiem, 
początkiem życia wiecznego, 
które Pan obiecał swoim sługom....
Dlatego śmierć przenosi człowieka,
który Ewangelię uczynił wzorem
i pragnieniem swojego życia,
tam, gdzie jest Chrystus"



 [J. Paweł II]






Spoczywaj w pokoju Beatko. Byłaś dobrą koleżanką, wspaniałą mamą i żoną, byłaś dobrym człowiekiem… Pozostałaś w pamięci i sercu... brakuje Ciebie…




sobota, 19 marca 2016

Bożena Kołaczek - wspomnienie








      Prof. nadzw. dr hab. Bożena Kołaczek odeszła na wieczny spoczynek 7 grudnia 2015 r. Tragiczne wydarzenie przerwało jej życie.
Była pracownikiem Insty­tu­tu Pracy i Spraw Soc­jal­nych ponad trzydzieści lat. To tam stawiała pierwsze kroki naukowe, od magistra aż do habilitacji. Jej zainteresowania badawcze skupione były wokół polityki rodzinnej, warunków życia rodzin, a także rynku pracy oraz osób niepełnosprawnych. Była autorką wielu publikacji naukowych w tym monografii, m.in.
- Dostęp młodzieży do edukacji. Zróżnicowanie, uwarunkowania, wyrównywanie szans, Warszawa 2004;
- Zatrudnienie osób niepełnosprawnych w Polsce. Uwarunkowanie i skutki, Warszawa 2006;
- Polityka społeczna wobec osób niepełnosprawnych, Warszawa 2010

    Uczestniczyła w licznych konferencjach zarówno jako współorganizatorka oraz prelegentka.
Z ramienia IPiSS była ekspertem w przygotowaniu strategii polityki rodzinnej i założeń do strategii polityki ludnościowej. Opracowywała diagnozy sytuacji społecznej i propozycje rozwiązań z zakresu polityki społecznej na rzecz rodzin z osobami i dziećmi niepełnosprawnymi. Była organizatorką debat Prawno – instytucjonalne formy wsparcia rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Debaty skupiały naukowców, praktyków w tym sektor NGO oraz rodziny dzieci niepełnosprawnych. W ostat­nich trzech lat­ach była Kierown­ikiem Ośrodka Ksz­tałce­nia i Pro­gramu Doktoranck­iego IPiSS.


    Bożenka… bo tak się do niej zwracałam. Nie była moją przyjaciółką ale była koleżanką. Naukową koleżanką z konferencji, szczególnie z konferencji w obszarze polityki społecznej. Jeśli była prelegentką to była zawsze przygotowana po mistrzowsku. Cicha spokojna wyważona. Choć miała ogromną wiedzę stała zawsze z boku, jakby trochę wycofana, niepewna. Jednak kiedy zabierała głos z tej małej, drobnej osoby padały konkretne argumenty, czasem wątpliwości, a najczęściej merytoryczne uwagi.

    Chętnie dzieliła się swoją wiedzą i doświadczeniem a to dawało jej wiele satysfakcji.
Na pierwszy „rzut oka” była trochę niedostępna jednak kiedy zaczynało się z nią rozmowę to okazywało się, że jest niezwykle ciepłą i życzliwą osobą.

    O Bożence można było powiedzieć, że to „solidna firma”, bowiem zawsze można było na nią liczyć. Pamiętam ją ze współpracy z Panią Profesor Lucyną Frąckiewicz. Kiedy było coś potrzebne „na wczoraj” to padało magiczne stwierdzenie: Zadzwoń do Instytutu, do Bożenki… Nigdy nie zawiodła.

   Nie lubiła opowiadać o sobie, ale zawsze wspominała o swoim ojcu. W ostatnich latach -  najczęściej podczas przerw konferencyjnych – wspominała o jego chorobie i czuło się jak bardzo jest z nim związana i jak niezwykle ważną osobą jest w jej życiu.

   Tragiczny wypadek przerwał nić jej życia tu na ziemi. Będzie jedną z tych osób, które pozostaną w moim sercu i pamięci. Uczynna, solidna, uczciwa, kulturalna. Kto ją poznał bliżej to wie, że była również pogodna i radosna. Myślę, że była wielką marzycielką i idealistką. Była dobrym człowiekiem, a dobrzy ludzie zostawiają ślad w pamięci i sercach. Wielu ją zapamięta i będzie wspominało, dobrze wspominało...


„Odeszłaś cicho, bez słów pożegnania.
Tak jakbyś nie chciała, swym odejściem smucić…
tak jakbyś wierzyła w godzinę rozstania,
że masz niebawem z dobrą wieścią wrócić”.


Ks. J. Twardowski






niedziela, 13 grudnia 2015

Lucyna Frąckiewicz - wspomnienie






Prof. zw. dr hab. Lucyna Frąckiewicz
12 V 1926 – 6 VI 2009


W życiu trzeba zmierzyć się z różnymi sytuacjami. Czasem tak trudnymi, że wydaje nam się, że nie damy rady, że to co mamy zrobić nas przerosło. Tak było z napisaniem wspomnienia o Pani Profesor Lucynie Frąckiewicz.

Kiedy  Pani Profesor odeszła na zasłużoną emeryturę była w pełni sił intelektualnych i zdrowotnych. Kiedy rozpoczęła pracę w GWSP w Mysłowicach zaproponowała mi współpracę naukową, co zaowocowało zatrudnieniem na drugim etacie w tej uczelni. Musiałam być dobrze zorganizowana aby pogodzić dwa etaty i dwa różne kierunki w dojeżdżaniu do pracy. Praca z Panią Profesor była fascynująca ale stanowiła nie lada wyzwanie naukowe. Na uczelni w Mysłowicach byłam najbliższą współpracowniczką Pani Profesor. Niekiedy pogodzić wszystko było bardzo trudno ale i tak szeptałam w myślach: Jestem szczęściarą...

To były nie tylko naukowe spotkania, kolejne projekty, konferencje, publikacje ale również niezwykłe opowieści z jej dzieciństwa, życia naukowego i osobistego. Często jej powtarzałam aby spisała historię swojego życia, a zwłaszcza wydarzenia  z dzieciństwa wpisane w burzliwą historię Polski.

Kolejny raz mogę powtórzyć. że jestem szczęściarą. Doświadczyłam obcowania z Mistrzem ale także z niezwykle dobrą osobą. Dla niej liczył się człowiek, a wraz z wiekiem coraz bardziej pochylała się nad człowiekiem starym, niedołężnym, samotnym i opuszczonym. W głowie rodziły się kolejne projekty i pomysły na zagospodarowanie przestrzeni publicznej. Na uczynienie jej przyjaznej i bardziej ludzkiej.


Pamiętam ten tydzień przed Świętami Wielkanocnymi w 2009 roku. Wtedy Pani Profesor wyjeżdżała do Buska Zdroju. Była chora. To wątroba po śmierci męża dawała niepokojące znaki. Żegnałam się z nią i obydwie rozpłakałyśmy się. Ja czułam, że to pożegnanie a ona wierzyła - a przynajmniej tak mówiła - że wróci. Usłyszałam wtedy: - A po Świętach już ci nie odpuszczę. Tak tu ciężko pracujesz, ale zabierasz się za habilitację, teraz pomyślisz o sobie a ja tego dopilnuję...

Na uczelni w Mysłowicach to było nasze ostatnie spotkanie. Pani Profesor - tak jak czułam - już nie wróciła. Odbierałam coraz smutniejsze wiadomości od jej córki. Płakałam i modliłam się. Wiedziałam - choć wielokrotnie byłam u Niej domu - jej Damy, kiedy leży w łóżku nie można ot tak sobie odwiedzić, nawet jeśli się tego bardzo chce...

O stanie zdrowia Pani Profesor miałam bieżące informacje i choć wierzy się do końca to wiedziałam, że następuje koniec jej wędrówki. Zadzwonił telefon. Dzwoniła córka Pani Profesor: - Przyjedź, ona nie odejdzie, woła ciebie. Przyjedź, chce się pożegnać...

To było trudne pożegnanie. Byłam wdzięczna, że mnie to spotkało. Ja z taką niską samooceną szeptałam: - Przecież nie zasłużyłam...

Nie chcę nikogo gloryfikować ale kiedy spojrzałam w oczy Pani Profesor przypomniała mi się moja mama, która zmarła na moich rękach i miała takie błękitne oczy...takie błękitne oczy jak Pani Profesor, która na mnie patrzyła i mówiła...

Nie napiszę wszystkiego, bo to pożegnanie jest moje. Tak jak wiele rozmów, zdarzeń, historii z życia osobistego i zawodowego Pani Profesor. Jeśli ktoś ci powierza sekrety i tajemnice to one muszą takie pozostać, jeśli jesteś człowiekiem i jeśli ci ktoś zaufał, bo nie wszystko jest na sprzedaż...

Pożegnałam się... a w nocy przyszedł sms: Mami odeszła...


O napisanie pożegnania poprosił mnie i mojego kolegę Olka,Rektor GWSP w Mysłowicach. Tekst ukazał się w „Nauczyciel i Szkoła" w 2009 r. To był najtrudniejszy tekst w moim życiu.




Wiesława Walkowska
Aleksander Lipski 





Prof. zw. dr hab. Lucyna Frąckiewicz
12 V 1926 – 6 VI 2009

- wspomnienie -


6 czerwca 2009 r. odeszła na wieczny spoczynek Pierwsza Dama Polityki Społecznej, wybitna znawczyni ekonomiki pracy i kwestii społecznych, Pani Profesor Lucyna Frąckiewicz. Lucyna, Maria Frąckiewicz urodziła się 12 maja 1926 r. w Wiedniu. Jej ojcem był Marian Niemczewski, doktor praw, matką - Helena Fałatówna, córka wybitnego polskiego akwarelisty Juliana Fałata. Życie Pani Profesor było barwne i ciekawe, ale też niełatwe i bardzo pracowite]. Osierocona w wieku pięciu lat, w 1931 r. wraz z młodszym bratem Lucjanem została oddana na wychowanie do Grodźca, do rodziny ze strony ojca – Habichtów. Było to z jednej strony życie w pięknym zamku, ale też poddane rygorom, gdzie oprócz wielu przyjemności bardzo dbano o rozwój intelektualny i fizyczny dzieci. Od najmłodszych lat wpajano im pracowitość, poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Wraz z wybuchem drugiej wojny światowej Pani Profesor z najbliższą rodziną zamieszkała w Krakowie. Tam uczestniczyła w tajnych kompletach, zdała maturę, rozpoczęła studia medyczne w Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez cały okres okupacji była łączniczką AK.
Studia medyczne to nie było jednak powołanie Pani Profesor, bowiem jak często podkreślała przerażał ją ogrom cierpienia ludzkiego, ale jeszcze bardziej bezsilność ówczesnej medycyny. Po wojnie wyszła za mąż za Tadeusza Frąckiewicza, razem przyjechali na Śląsk i z tym regionem związała większość swojego życia.

Profesor Lucyna Frąckiewicz ukończyła studia ekonomiczne w Akademii Ekonomicznej im. K. Adamieckiego w Katowicach w 1958 r., w 1966 r. doktoryzowała się w Akademii Ekonomicznej w Gdańsku, a w 1972 r. habilitowała się w katowickiej Akademii Ekonomicznej. Profesorem nauk ekonomicznych została w 1987 r. Od tego roku była dziekanem Wydziału Przemysłu, a później Wydziału Zarządzania katowickiej Akademii Ekonomicznej. W 1993 r. została rektorem uczelni i pełniła tę funkcję do 1996 r. Była w niej również wieloletnim kierownikiem Katedry Polityki Społecznej i Gospodarczej.
Przez długie lata związana była również z Uniwersytetem Śląskim. W 1975 r. podjęła pracę naukowo-dydaktyczną  w Zakładzie Polityki Społecznej i Metodologii Badań Społecznych w Instytucie Nauk Politycznych Wydziału Nauk Społecznych.  Była również  prodziekanem Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

Pani Profesor Lucyna Frąckiewicz związana była z Instytutem Pracy i Spraw Socjalnych, z Polskim Towarzystwem Polityki Społecznej, gdzie w latach 1997-2001 pełniła funkcję prezesa i wydała zbiór biogramów polskich polityków społecznych: Przeszłość dla przyszłości. W 2006 r. rozpoczęła współpracę z Górnośląską Wyższą Szkołą Pedagogiczną im. Kardynała Augusta Hlonda w Mysłowicach, gdzie - jak często podkreślała - mogła kontynuować swoje działania i pasje badawcze. Kierując tam Zakładem Polityki Społecznej i Pracy Socjalnej podjęła, między innymi, uwieńczone powodzeniem starania o uruchomienie kierunku „Polityka społeczna”, co okazało się znamiennym, bo podkreślającym jej przywiązanie i oddanie, zwieńczeniem dzieła naukowego, zarówno w jego teoretycznym, jak i praktycznym wymiarze, któremu była wierna przez całe swoje zawodowe życie.

 Była założycielką i wieloletnią przewodnicząca Katowickiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego. Zasiadała również w gremiach PAN: w Komitecie Nauk o Pracy i Polityce Społecznej PAN, gdzie pełniła funkcję zastępcy przewodniczącego, jako członek Komitetu Nauk Demograficznych oraz Rehabilitacji i Adaptacji Człowieka. Była członkiem Rządowej Rady Ludnościowej oraz Międzynarodowej Unii Demograficznej.
Za swoją działalność naukową i społeczną została uhonorowana licznymi odznaczeniami i wyróżnieniami między innymi: Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Medalem za Zasługi w Rozwoju Polskiej Statystyki, Medalem Wacława Schuberta, Złotą Odznaką „Zasłużony dla Rozwoju Województwa Katowickiego”.
Pani Profesor była znakomitym organizatorem nauki. Jej dorobek naukowy liczy ponad 700 pozycji bibliograficznych, w tym prawie 60 książek (15 autorskich i ponad 40 współautorskich), m.in.: Polityka ochrony zdrowia; Starzy robotnicy na Śląsku; Ochrona zdrowia jako problem konsumpcji społecznej; Przestrzenne rozmieszczenie kwestii społecznych. Była wychowawcą kolejnych pokoleń polskich ekonomistów i polityków społecznych, wypromowała  ponad 600 magistrów i 21 doktorów. Jej działalność jako nauczyciela akademickiego to dziesiątki recenzji i wniosków awansowych, liczne skrypty i teksty dydaktyczne.

Zainteresowania Profesor Lucyny Frąckiewicz koncentrowały się wokół kwestii społecznych regionów uprzemysłowionych. Głównym przedmiotem Jej badań naukowych były zagadnienia związane z miejscem polityki społecznej w systemie gospodarki rynkowej oraz rolą i funkcją konsumpcji społecznej w polskiej gospodarce. W ostatnich latach często powtarzała: Mam jeszcze wiele planów naukowych. Moją pasją badawczą jest zapobieganie wykluczeniu społecznemu. Związane to było z bogatą osobowością, niezwykłą wrażliwością dotyczącą ludzi, co widać było nie tylko w jej działaniach, ale też i odważnych i krytycznych wypowiedziach. Prezentowała  wolę dialogu i postawę tolerancji wobec odmiennych poglądów czy przekonań. Cechowała ją serdeczność i życzliwość oraz wyjątkowy dar zjednywania ludzi. W środowisku naukowym była niezwykle lubiana i szanowana, określana jako błyskotliwy umysł, ale też nazywana „ Nasza Pani Profesor” , czy „Nasza Lucyna”.

Odeszła od nas osoba prawa, dobra, pełna pasji, o niepowtarzalnej osobowości, która zwłaszcza dla swoich uczniów, na zawsze pozostanie niedoścignionym wzorem i autorytetem; odeszła od nas tak, jak żyła i pracowała – z klasą i elegancją właściwą dawnym Mistrzom, do końca aktywna, z troską pytająca o innych i z godnością przyjmująca decyzję losu.

Warunkiem spełnienia się Horacjańskiego zawierzenia non omnis moriar, jakże pasującego do symbolicznego epitafium Pani Profesor Lucyny Frąckiewicz, jest Pamięć o Niej tych, którzy pozostali, a którzy pamiętać mogą i powinni, dając jej świadectwo nie tyle kurtuazją okazjonalnych laudacji, co powagą szlachetnej codzienności, w której, wsłuchując się w dane nam lekcje, przyszłość nie wymazuje bezmyślnie cennego dziedzictwa przeszłości. 






To zdjęcie zostało zrobione w Ustroniu w osiemdziesiąte urodziny Pani Profesor. Była wtedy taka szczęśliwa. Nie prosiła o kwiaty tylko o datki do skarbonki dla Gimnazjum Juliana Fałata w Bystrej. Przyniosłam wtedy herbaciane róże. Przecież Damy muszą mieć kwiaty...


To jest to samo zdjęcie co na górze postu. Wielokrotnie było wykorzystywane w różnych publikacjach. Zrobione spontanicznie a oddaje całą radość Jej Życia.


sobota, 6 czerwca 2015

Przeszłość dla Przyszłości - retrospekcja








   W 2001 r. została wydana książka Przeszłość dla przyszłości, praca zbiorowa pod redakcją Lucyny Frąckiewicz, która wówczas była Prezesem Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej. Autorka we wstępie napisała:
"Przełom stuleci skłania do refleksji nad dorobkiem myśli społecznej XX wieku, a także nad przyszłością. Zebranie i omówienie w jednym tomie sylwetek Myślicieli o często skrajnie rozbieżnych poglądach może bulwersować i zastanawiać. Jednak gdy odwołamy się do idei przewodnich współczesnej polityki społecznej odnajdziemy w nich całą złożoność kontrowersji dotyczących godzenia: opiekuńczości z leseferyzmem, kolektywizmu z indywidualizmem, bezpieczeństwa z wolnością.
Przyszłość nie powinna umacniać historycznych - ideologicznych podziałów. Aby stało się to możliwe należy analizując dorobek minionych pokoleń, zwłaszcza z zakresu polityki społecznej odwoływać się do wartości uniwersalnych. Wartością stale towarzyszącą człowiekowi jest życie i jego poszanowanie. Jak stwierdził Daisaku Ikeda: <Nie może być większej wartości niż godność życia i wszelkie próby - religijne czy społeczne -  uznania czegoś innego za wyższą wartość muszą ostatecznie  prowadzić do ucisku ludzkiego>. Takie  podejście pozwala na syntetyczne spojrzenie i wyciągnięcie wniosków z przeszłości dla przyszłości".

   W książce znajdują się biogramy oplecione naukową i społeczną działalnością wybitnych osobowości, które wywarły wpływ nie tylko na naukę ale również na normy, wartości, systemy pedagogiczne, życie społeczne. Ludzie ci pozostawili po sobie spuściznę do której sięgają pokolenia.
Pani Profesor zawsze lubiła łączyć pokolenia stąd też wśród autorów publikacji można znaleźć wybitne nazwiska z ogromnym dorobkiem naukowym, ale też adeptów nauki, którzy wtedy stawiali pierwsze kroki.

Przeszłość dla przyszłości, L.Frąckiewicz (red.), Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej w Warszawie, Wyd. Śląsk, Katowice 2001, ISBN 83-7164-274-1, s. 234






Wstęp, Lucyna Frąckiewicz
Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej w latach międzywojennych, Julian Auleytner
Zofia Daszyńska - Golińska (1866-1934), Krystyna Kluzowa
Konstanty Krzeczkowski (1879-1939),  Wacław Szubert (przedruk)
Ludwik Krzywicki ps. K. R. Żywicki (1859-1941), Józefina Hrynkiewicz
Janusz Korczak (1878 lub 1879-1942), Wiesława Walkowska
Antoni Szymański (1881-1942), Józef Kupny
Stanisław Rychliński (1903-1944), Przemysław Wójcik
Helena Radlińska (1879-1954), Elżbieta Trafiałek
Julian Hochfeld, ps, Julian Klein (1911-1966), Sławomir Kantyka
Edward Strzelecki (1894-1967), Józef Lepiech, Antoni Rajkiewicz
Józef Chałasiński (1904-1979), Krzysztof Gorlach
Stefan Wyszyński (1901- 1981), Józef Majka
Jerzy Piotrowski (1907-1983), Adam Kurzynowski, Wojciech Pędlich
Michał Olędzki (1930-1987), Tadeusz Szumlicz
Magdalena Sokołowska (1922-1989), Antonina Ostrowska
Edward Rosset (1897-1989), Halina Worach - Kardas
Marian Weiss (1921-1991), Krystyna Dobosiewicz
Jan Rosner (1906-1991), Maria Gasińska
Wacław Szubert (1912-1994), Cezary Włodarczyk
Józef Balcerek (1922-1995), Leszek Gilejko
Adam Andrzejewski (1914-1998), Maciej Cesarski
Czesław Strzeszewski (1903-1999), Stanisław Kowalczyk
















   Książka została zaprezentowana po raz pierwszy na XIX Konferencji Naukowej Polityków Społecznych, gdzie przewodnim tematem były Metody pomiaru i monitoring zjawisk społecznych w skali makro i mikroregionalnej. Konferencja odbywała się w dn. 28 - 30 maja 2001 r. w urokliwym miejscu Ustronie Wielkopolskie w Domu Pracy Twórczej, miejscu z ogromnym z bagażem historii i piękną tradycją. Urokliwy zakątek, prawdziwe ustronie, jakby oderwane od zgiełku świata. zatopione w zieleni drzew i krzewów, przełamywanych barwą majowych kwiatów. Czyż można sobie wymarzyć piękniejszy zakątek do naukowych dysput, wspomnień z przeszłości okraszonej niezwykłymi historiami starszego grona profesorskiego.

   Na pierwszą w swoim życiu konferencję polityków społecznych jechałam uczelnianym busem (wtedy z Akademii Ekonomicznej w Katowicach), razem z Panią Profesor Lucyną Frąckiewicz i niektórymi naukowcami z jej katedry. Niezapomniana podróż i jakże krótka! Wszystko za sprawą Pani Profesor, która miała niezwykły dar opowiadania dawnych historii, także związanych z jej życiem. Wtedy też dowiedziałam się, że jest ona wnuczką Juliana Fałata.
   Wielokrotnie miałam zaszczyt i przyjemność słuchać opowieści z jej życia wpisanych w burzliwą historię naszego kraju, które choć czasem się powielały to za każdym razem brzmiały inaczej.






Ustronie Wielkopolskie, Dom Pracy Twórczej


   Książka Przeszłość dla przyszłości w zamierzeniu miała być cykliczną serią o tematyce interdyscyplinarnej z wiodącą polityką społeczną.Wprawdzie rok później ukazała się publikacja z taką samą szatą graficzną o tytule: O roztropną politykę społecznąktórej redaktorem był nowy prezes Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej, Profesor Julian Auleytner. Książka została dedykowana wybitnemu naukowcowi, Antoniemu Rajkiewiczowi na jubileusz 80 - lecia.










   W kolejnych latach ukazywały się kolejne książki pod redakcją Pani Profesor, ale jakoś nie było sprzyjających okoliczności do kontynuacji tej serii, choć Pani Profesor wielokrotnie do tematu wracała i snuła plany "o wskrzeszeniu" dalszych części. Nigdy tak się jednak nie stało.

   Kiedy odeszła Pani Profesor Lucyna Frąckiewicz pozostała nie tylko pustka i żal ale zrodziła się myśl aby kontynuować jej zamierzenia jako cykliczne spotkania naukowe o tematyce społecznej w interdyscyplinarnym gronie naukowym.
Pierwsza konferencja naukowa "Przeszłość dla Przyszłości" była jednocześnie uczczeniem pierwszej rocznicy śmierci Pani Profesor Lucyny Frąckiewicz.
Od roku 2010 odbywają się cykliczne konferencje "Przeszłość dla Przyszłości". Łączą środowisko naukowe ze środowiskiem praktyków oraz mają charakter interdyscyplinarnego i międzypokoleniowego spojrzenia na wiele ważnych problemów i kwestii społecznych zarówno z perspektywy Polski jak i Europy oraz świata.



   W zamierzeniu strona będzie poświęcona nie tylko  konferencjom "Przeszłość dla Przyszłości". Został dodany podtytuł: nie tylko naukowe dysputy. Uważam bowiem, że All work and no play. Tak samo człowiek aby funkcjonować w skomplikowanym świecie nauki musi spoglądać wyżej i dookoła spoza książek, a współcześnie coraz częściej zza monitora.

   Życie jest bowiem cudem i darem, nie warto go trwonić, bo żaden dzień się nie powtórzy.
Eksperymentuj tu i teraz korzystając z doświadczeń przeszłości i nie czekaj na przyszłość tylko bądź jej kreatorem. Bo w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze i warto czasem odłożyć książkę, wyłączyć komputer aby zobaczyć więcej...


Przeszłość nie powinna być przeszkodą dla przyszłości. Powinna ją wzbogacać, kreować, dodawać skrzydeł i umacniać w teraźniejszości.


   6 czerwca 2009 r. odeszła Pani Profesor Lucyna Frąckiewicz. 6 czerwca 2015 "Przeszłość dla Przyszłości" została otwarta w postaci strony. Strony, która nawiązuje do organizowanych cyklicznych konferencji naukowych "Przeszłość dla Przyszłości". Strony która prezentuje projekty, wspomina ludzi i wydarzenia. Okiem obserwatora, a czasem obiektywu zatrzymuje chwile, które dla autorki są ważne nie tylko jako naukowca ale człowieka, który z podziwem i pokorą patrzy na dorobek pokoleń, ale też coraz częściej ze smutkiem spogląda na regres nauki, zawiłe meandry biurokracji i coraz częściej szepcze: I don't know what to believe.






   Mimo wszystko z nadzieją w przyszłość i wiarą w człowieka. Strona naukowa - nienaukowa z zaproszeniem dla tych, którzy poza pogonią za punktami, awansami, karierą, widzą błękit nieba, słyszą głos dziecka, najcichszy szept pośród krzyku, potrafią bez zastanowienia wsiąść w samolot aby wypić kawę  w Tazza D'Oro Coffee lub unosząc wysoko głowę zadumać się na wielkością człowieka spoglądając na Santa Maria del Fiore na Piazza del Duomo...