51. inauguracja roku akademickiego w Uniwersytecie Śląskim
Inauguracja roku akademickiego na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji oraz Wydziale Artystycznym
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus!
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus!
Post iucundam iuventutem, post molestam senectutem,
nos habebit humus, nos habebit humus....
Wybrzmiało nie tylko w
mojej Alma Mater ale coraz częściej ta studencka pieśń hymniczna z przełomu
XIII/XIV wieku wybrzmiewa podczas uroczystości rozpoczynających nowy rok
akademicki UTW. Tak było podczas inauguracji UTW w Wodzisławiu Śląskim, gdzie
zostałam zaproszona.
Młodzież ma swoje pasje
i marzenia do zrealizowania, a osoby dorosłe swój pomysł na życie w późnej
dorosłości. Człowiek jest tym bogatszy im więcej może dać drugiemu człowiekowi.
Doceniajmy więc siebie, szanujmy się wzajemnie i uczmy się nawzajem, nie tylko mądrości z książek ale z życia, które nawet jeśli
usłane różami to trzeba pamiętać, że gdzieś tam są kolce.
Często właśnie mądrość życiowa, doświadczenie,
opanowanie... jest potrzebne młodemu pokoleniu w budowaniu zwykłych,
najprostszych spraw...
Inauguracja roku akademickiego w Uniwersytecie III Wieku w Wodzisławiu Śląskim
Choć nie
dowiecie się tego z książki to prawdą jest, że autor Małego
Księcia wraz z nawigatorem wylądował, a właściwie rozbił się na libijskiej
Saharze. Wydarzenie to miało miejsce w grudniu 1935 roku kiedy to Antoine de Saint-Exupéry starał się pobić
rekord przelotu na trasie Paryż – Sajgon.
Zanim odnalazła ich karawana Beduinów to
właśnie zapas kawy i czekolady ratował im życie.
Antoine de
Saint-Exupéry był wytrawnym pilotem i odbył szereg lotów, także
podczas II wojny światowej. Ostatni jego lot odbył się 31 lipca 1944 roku, o godz. 8.45. Wystartował wtedy do misji
fotografowania niemieckich wojsk koło Lyonu. Z tej wyprawy już nie powrócił.
Najbardziej jego znane dzieło to Mały Książę, wzruszająca opowieść
z ponadczasowym przesłaniem dla dzieci i dla dorosłych. Książka ukazała się w
marcu 1943 r.
Kim był Mały Książę?
Było
kilka inspiracji do stworzenia tej postaci. Jedną z nich był Pierre Sudreau, w
dorosłym życiu polityk. Jako dwunastolatek po przeczytaniu Nocnego lotu napisał
do autora, co zaowocowało spotkaniem. Inne ślady badaczy literatury wskazują,
że mógł to być Thomas de Konincki, którego autor poznał jako małego chłopca.
Jest też wątek osobisty. Śmierć brata pisarza w 1917 r., która zostawiła
głęboki ślad w jego sercu.
Kim była Róża?
Małżeństwopisarza zawarte w 1931 roku było dość
burzliwe.Consuela de
Saint-Exupéry, salwadorsko-francuska artystka i pisarka, miała naturę
choleryczki.
Antoine de Saint-Exupéry, nie
tylko doskonały pilot ale również poszukiwacz przygód, także w kobiecych
ramionach, często ją zdradzał, ona zresztą też nie pozostawała mu dłużna. Bez
wątpienia jednak została uwieczniona na kartach książki w postaci Róży.
„Jesteście piękne, lecz puste -
dodał jeszcze. - Nie można dla was umrzeć. Oczywiście zwykły przechodzień
mógłby pomyśleć, że moja Róża jest do was podobna. Ale jedynie ona jest
ważniejsza od was wszystkich, ponieważ to ją podlewam. To ją właśnie włożyłem
pod klosz. Ją ochraniałem parawanem. To dla niej zabijałem gąsienice (prócz
dwóch lub trzech hodowanych na motyle). To jej narzekań i przechwałek
słuchałem, a czasami milczałem w jej towarzystwie. Bo to moja róża.”
Antoine de
Saint-Exupéry, Mały Książę, 2005, s.61
-Żegnaj - powiedział Lis. - Oto mój sekret. Jedynie
sercem można wszystko jasno poznać. To co najważniejsze skrywa się przed
wzrokiem. -To co najważniejsze skrywa się przed wzrokiem -
powtórzył Mały Książę z zamiarem zapamiętania. -To czas, jaki poświęciłeś twojej Róży, czyni ją
tak ważną. -To czas, jaki poświęciłem mojej Róży -
powtórzył Mały Książę z zamiarem zapamiętania. - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł Lis.
- Ale ty tego nie rób. Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.
Jesteś odpowiedzialny za swoją Różę. -Jestem odpowiedzialny za swoją Różę - powtórzył
Mały Książę z zamiarem zapamiętania.
Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę,
2005, s.62
W księgarniach pojawiło się mnóstwo
wydań z różną szatą graficzną. Ja dawno, dawno temu zdobyłam tę pierwszą.
Mały Książę /Le Petit Prince/, reż.Mark Osborne
Wzruszający i w swej prostocie genialny. Tak określiłam po obejrzeniu film
Marka Osborne'a. Oczywiście nie obyło się bez kilku łez
uronionych podczas oglądania a właściwie zapatrzenia, zasłuchania i zadumania.
Kiedy usłyszałam o początkach filmowej
realizacji Małego Księcia, ucieszyłam się, ale zaraz pomyślałam, że to szalenie
trudne, wręcz karkołomne przedsięwzięcie. Teraz mogę z zachwytem powiedzieć,
że Osborne wątek małej dziewczynki wymyślił
po mistrzowsku. Tak właśnie rozpoczyna się film.
Jakie to współczesne…
Dziewięcioletnia, „ułożona” przez wychowanie dziewczynka, nie dostaje się do
prestiżowej szkoły. Jednak jej korporacyjna i perfekcyjne matka ma plan „B” na
odniesienie sukcesu i zrobienie kariery w betonowym, zimnym i sztucznym
świecie. Dziewczynka ma przecież zostać wspaniałym dorosłym, według
współczesnych wymogów i kanonów. W zaplanowanym życiu i nic nie dzieje się bez
przypadku: zaplanowane minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata…
Świadoma
swej wartości kobieta i kochająca matka, została może trochę przejaskrawiona.
Jednak z drugiej strony pokazana jak otoczenie wymaga perfekcyjnego
rodzicielstwa. Potencjał dziecka nie może być przecież zmarnowany!
Rodzice zapisują więc
swoje pociechy na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe a sami biorą nadgodziny
aby udźwignąć ciężar finansowy. Rozmowy w biegu, zdawkowe pytania i minimalizm
we wspólnym spędzaniu czasu. To taki świat kreują dorośli dzieciom.
Reżyser w
wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mówi: „Oczywiście, pewne rzeczy w
filmie przejaskrawiłem. Choćby dlatego, że mieszkam w Los Angeles. To dziwne
miejsce, w którym trzyletnie dzieci, zanim dostaną się do przedszkola muszą
przejść rozmowę kwalifikacyjną. To absurd!”
„Gazeta Wyborcza”, 10 sierpnia 2015 (Kultura), s. 12
Czy w sterylnym domu, który przypomina korporację, z planem
na życiowy sukces jest miejsce na dzieciństwo? Nieoczekiwanie ten porządek
burzy ekscentryczny staruszek – pilot, który wtajemnicza dziewczynkę w opowieść
o Małym Księciu.
Jeśli potrzebujecie
wzruszeń, zadumy nad współczesnym światem. Światem dzieci i dorosłych, światem
zimnego wyścigu szczurów i hien, któremu przeciwstawia się dziecięca ciekawość,
potrzeba bliskiego kontaktu, dziecięce zdziwienie i dociekliwość,
wyjdziecie z kina usatysfakcjonowani. Może też ukradkiem popłynie wam łza po
policzku, zastanowicie się nad współczesnymi wartościami, trudnym dzieciństwem
i rodzicielstwem, coraz bardziej pogmatwaną i zimną codziennością. Może zadacie
sobie pytanie: Jaki świat budujemy dla dzieci i jaki świat zostawiamy dzieciom?
Za czym tak wszyscy gonimy? A w rzeczywistości to coraz więcej z nas jest
poganiana przez tych co gonią do bezsensownego bogacenia się i gromadzenia
kapitału.
Czy
potrafimy jeszcze zrozumieć, że najważniejsze jest niewidoczne
dla oczu, a dobrze widzi się tylko sercem? Może to banały, ale współczesny
świat potrzebuje powrotu do wartości uniwersalnych.
Moja ocena: 6/6
Długo się
zastanawiałam, czy zabrać do kina 5 i półletnią wnuczkę. To trudny w odbiorze
przekaz. Kiedy jednak zobaczyła zwiastun filmu i tak bardzo mnie prosiła... Wprawdzie z mieszanymi uczuciami, ale zabrałam ją do kina.
Co usłyszałam po wyjściu z seansu:
- Babciu, wzruszyłam się kiedy ta dziewczynka płakała.
Ona była dobra i w życiu trzeba być dobrym.
Potem Weronika zapytała:
- Babciu, czy ze mnie będzie wspaniały dorosły?
- Jesteś wspaniałym dzieckiem i to od ciebie zależy
jaka będziesz. Dla mnie będziesz zawsze wspaniała.
- Czy ty mnie oswoiłaś? - Zapytała
- Ja ciebie oswoiłam i ty mnie też oswoiłaś.
- I jestem dla ciebie ważna jak jakaś królewna?
- Co tam królewna, odparłam. Ty jesteś moją wnuczką,
najważniejszą na świecie. Tak samo jak Zosia, Zuzia, Tomek i Wojtuś (to było napisane prawie trzy lata temu i teraz jeszcze muszę dodać i tak jak Basia i Pola).
- No tak, jesteśmy przecież oswojeni i ciebie kochamy…
Tej ponadczasowej piosenki nie mogłam sobie podarować.
Jakoś tak mi się zrobiło słodko - kwaśno w ostatnim dniu września, a do tego pikantnie. A jutro rozpoczęcie roku akademickiego, więc smaki akurat. Tak naprawdę każdego roku robię kilka słoików pikantnych gruszek. Są wyśmienite do wykwintnej kolacji, obiadu, lub przystawki.
Do tego przepisu powinny być gruszki z odmian tzw. twardych i lepsze są mniejsze. Kiedy gruszka jest równa można ją obrać i urządzeniem do drylowania wydrążyć środek. Wygląda wtedy fantastycznie. Nigdy jednak nie jest tak, że wszystkie gruszki są idealne i równe. Nie chcąc marnować niczego resztę z nich kroję na połówki lub ćwiartki i taką różnorodność wkładam do słoika. Są fantastyczne zresztą zobaczcie sami.
Gruszki słodko - kwaśne Składniki na zalewę:
około 2 litry wody
1/2 szklanki cukru trzcinowego lub miodu
2/3 szklanki octu winnego
Wszystkie składniki należy zagotować.
Co jeszcze będzie potrzebne?
około 2-3 kg gruszek (wszystko zależy od wielkości i grubości obierania, ja obieram bardzo cienko)
2-3 papryczki chili
kilka ziaren jałowca
kilka ziaren kardamonu
kilka gałązek rozmarynu
3-4 cm obranego imbiru pokrojonego w plastry
Jak to zrobić?
- obrane gruszki (wydrążone z gniazd nasiennych) ułóż w czystych słoikach
- pomiędzy owoce powkładaj przyprawy
- wszystko zalej gorącą marynatą, włóż do garnka z wodą i gotuj od momentu zagotowania 10-15 min (to zależy od twardości owoców)
- po wyjęciu słoików z wody zostaje już tylko spiżarnia :)
21 czerwca br. w Wodzisławiu ŚI. w Domu Bez Barier "Maja" miało miejsce podsumowanie projektu realizowanego w ramach konkursu na tworzenie Dziennych Domów Opieki Medycznej, który został ogłoszony 23 lipca 2015 r. w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER). Projekt trwał od 2016 r. Dzienne Domy Opieki Medycznej to odpowiedź na zdiagnozowaną w wielu dokumentach strategicznych potrzebę deinstytucjonalizacji opieki medycznej. To także odpowiedź na problemy starzejącego się społeczeństwa i wsparcie opiekunów osób zależnych. Zapisy Umowy Partnerstwa na lata 2014 – 2020 wskazują na konieczność wspierania w Polsce przedsięwzięć o charakterze zdeinstytucjanalizowanym, które mają na celu opiekę nad osobami zależnymi. Przeprowadzona ewalucja pokazała szerokie korzyści z tego projektu i patrząc z optymizmem w przyszłość mam również nadzieję, że DDOM wejdą docelowo jako świadczenie gwarantowane, finansowane ze środków krajowych.Takie przedsięwzięcie nigdy się nie powiedzie bez profesjonalistów i dobrego zespołu, a taki właśnie stworzyła szefowa tego projektu Grażyna Malczyk, człowiek z ogromną pasją, wiedzą, doświadczeniem ale i sercem. Taki jest właśnie zespół pracujący w tym projekcie.
Dziękuję za współpracę, chwile wzruszenia i zaproszenie.
22 czerwca 2018 r. w Sali Kolumnowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego odbyło się otwarte posiedzenie Śląskiej Rady ds. Seniorów. Do udziału zaproszeni zostali przedstawiciele wydziałów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i jednostek organizacyjnych Województwa Śląskiego, których obszar działania pozostaje zbieżny z polityką senioralną.
Podczas spotkania zaprezentowano cele i założenia działalności Śląskiej Rady ds. Seniorów, jak również dotychczasowe rezultaty prac ww. organu. Wraz z zaproszonymi gośćmi dyskutowano na temat oczekiwań oraz kierunków współpracy Rady z wydziałami Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i jednostkami organizacyjnymi Województwa Śląskiego.
Spotykamy się z nową energią i pomysłami już we wrześniu.
Spotkanie w
formule Open Space odbyło się 13 czerwca 2018 r. w Rektoracie Uniwersytetu
Śląskiego. Zgromadziło ponad 50 przedstawicieli różnych grup społeczności
akademickiej: studenci, pracownicy naukowi, dydaktycy. To była otwarta i równa rozmowa o dydaktyce
akademickiej. Poruszane były tematy trudne, ale ważne dla każdego z nas, a
dyskusje toczyły się na najwyższym poziomie demokracji. Mieliśmy okazję wrócić do korzeni myśli uniwersyteckiej,
która nie boi się stawić czoła wyzwaniom i której wartością jest różnorodność opinii i perspektyw. Wyszliśmy poza utarte
schematy i ścieżki tak aby było prościej odnaleźć się w coraz bardziej
skomplikowanej rzeczywistości edukacyjnej.
Była to doskonała formuła aby skonfrontować różne stanowiska,
problemy, pomysły ale także rozwiązania w obszarze dydaktyki akademickiej.
Spotkanie zostało zorganizowane przez Centrum Kształcenia
Ustawicznego Uniwersytetu Śląskiego.
Konferencja Edukacja
dla rozwoju – edukacja w rozwoju – teoria i praktyka odbywała się na WEiNoE w
dn. 25-26 maja 2018 r. Zgromadziła naukowców i praktyków z całej Polski oraz z
uniwersytetów zagranicznych.
Konferencja
podzielona na sześć zespołów programowych, które po obradach plenarnych uczestniczyły
w dyskusjach zespołowych. Tematyka Zakładu Pedagogiki Specjalnej i Zakładu
Inkluzji Społecznej i Edukacyjnej skupiła się na kontekstach dobrych praktyk
edukacji, rehabilitacji i socjalizacji osób z niepełnosprawnością a rozwoju
pedagogiki specjalnej.
W tym roku
mieliśmy gościa szczególnego, który przyleciał do nas z Univesity of Alabama.
Prof. dr
hab. Robin McWillam wygłosił wykład:The Relative Value of Homes, Classrooms,
and Clinics as Service Delivery Locations.
Prezentacje
badań, naukowe dyskusje, wymiana doświadczeń. Zaszczycił nas również JM Rektor
prof. dr hab. Andrzej Kowalczyk, a całość uświetnił najlepszy chór na świecie: Chór Uniwersytetu Śląskiego Harmonia pod dyrygenturą dr hab. prof. UŚ Izabelli Zieleckiej-Panek, jedynej i niepowtarzalnej.
Nie zabrakło
również regionalnej oprawy w wykonaniu naszych studentek. To zawsze zachwyca gości.